wycieczka rowerowa
| Dystans całkowity: | 70948.95 km (w terenie 2851.00 km; 4.02%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 1211 |
| Średnio na aktywność: | 58.59 km |
| Więcej statystyk | |
Między nami, jaskiniowcami...
-
DST
34.00km
-
Teren
15.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

No, spodobało się łażenie po dziurach. Dziś kolejna, łatwa, a zarazem bardzo atrakcyjna jaskinia na Zielonej Górze. Zdjęcie przy wejściu. Nasze cienie już tam są.
W jaskini ktoś był. Spotkani ludzie okazali się być nie lada znawcami. Nie tylko zaimponowali nam wiedzą o jaskiniach, ale i o ich faunie. Odnaleźć nietoperze w jaskini to może nie takie trudne, ale nazwać ich gatunki, nazwać znajdującą się obok ćmę. No, na to trzeba fachowca. Po krótkiej, lecz bardzo ciekawej rozmowie nasi nowi znajomi udali się w dalszą drogę do (zwykle zamkniętej) Jaskini Maurycego.
Zostaliśmy sami, skierowaliśmy się w głąb jaskini.
Naszym oczom ukazują się stalagnaty, z których słynie ta jaskinia.
Na mokrych skałach łatwo jest się poślizgnąć. Na szczęście ukształtowanie terenu jest dość bezpieczne i raczej płaskie.
Zachwyca bogactwo faktur.
Krzysiek oczywiście znalazł jakąś dziurę do której dostęp był bardziej ambitny.
Mnie wystarczała uroda tego, co łatwo dostępne.
To już światło otworu wyjściowego. Wędrówka po jaskini, choć krótka, była bogata we wrażenia. Teraz na rowery i powrót terenem do miasta.
Kategoria wycieczka rowerowa
W jaskini cieplej
-
DST
54.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dlatego chętnie podchwyciłam pomysł swojego rowerowego przyjaciela, żeby zwiedzić dziś jaskinie w Górach Towarnych. Wcześniej jednak Krzara musiał wypełnić to, do czego się zobowiązał, tzn porządkowanie tras biegowych w Biskupicach.
Wyjechaliśmy rano razem. Krzysiek do Biskupic, a ja zatrzymałam się w Olsztynie.
Najpierw zajrzałam do Stodoły Krzycha na małe co nieco.
Towarzyszył mi uroczy kociak.
Potem pokręciłam się po okolicy, trochę rowerem, trochę z buta, podziwiając piękne skałki na nowo nieco pobielone świeżą warstwą śniegu.
Były też sople, pozostałe po niedawnej odwilży. 
Wreszcie, z godzinnym poślizgiem dotarliśmy do jaskini. Jest na co popatrzeć, pięknie ukształtowane formy wapieni przykuwają uwagę.
Czasem trzeba było się przeczołgać. Oj, ubrudziliśmy się mocno.
Do tych najwęższych korytarzy nawet nie próbowałam się wciskać. Jednak wrażenia świetne. Zwiedziliśmy Jaskinię Niedźwiedzią i Towarną. Na Dzwonnicę zabrakło już czasu. I tak wracaliśmy po zmroku.
Kategoria wycieczka rowerowa
Wyjechaliśmy w deszczu.
-
DST
64.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Krzara obiecał pomoc przy oznaczaniu szlaków biegowych w Biskupicach, więc chciał dotrzymać danego słowa, a ja ruszyłam z nim dla towarzystwa, no i, oczywiście, z racji mojego rowerowego nałogu. Zmokliśmy dość dokładnie, dlatego w Olsztynie wstąpiliśmy do Baru Leśnego, żeby ogrzać się i osuszyć choć trochę przemoknięte ubranie.
W barze wkrótce pojawili się znajomi rowerzyści Przemo, Markon, STI. Ich też deszcz nie zniechęcił do jazdy na rowerze. Powspominaliśmy przejechaną w ubiegłym roku Gigaorbitę, pogadaliśmy o planach na ten rok. W międzyczasie okazało się, że akcja w Biskupicach została odwołana.
Ruszyliśmy jednak do Biskupic, zgodnie z planem.
Jeszcze "sesja fotograficzna" na molo w Zrębicach i powrót przez Olsztyn w stronę Częstochowy. Za Olsztynem stwierdziłam, że pogoda robi się coraz ładniejsza i zamiast gonić za tymi (przemiłymi zresztą) harpaganami, wolę zawrócić i zrobić parę fotek w Górach Towarnych. Krzysiek też wkrótce do mnie dołączył i to z ofertą kanapkowo-herbaciano-bananową.
W lesie jeszcze krople deszczu na igłach sosen. Pięknie błyszczały w skłaniającym się już ku zachodowi słońcu.
Dobrze znajome skałki, ale czy one mogą się znudzić?
Nadchodzi Krzysiek z wałówką.
Posiłek warto zjeść u wylotu jaskini, bo tam cieplej i zacisznie.
Kolejna udana wycieczka, mimo, początkowo, niesprzyjającej pogody.
Pragnę wszystkim, którzy tu zaglądają polecić blog Niradhary, który bierze udział w konkursie na najlepszy blog roku. Każdy, kto kocha rower i góry z pewnością doceni zalety tego blogu i zagłosuje tak jak ja :) Głosować można do 20 bm. Warto więc się pospieszyć.
Kategoria wycieczka rowerowa
Roztopy
-
DST
69.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Śnieg topnieje, ciepło, słońce, grzech nie siąść na rower. Jednak to wciąż zima, a zimowe wycieczki staram się zawsze zaplanować tak, żeby dojechać do jakiejś knajpki, zjeść coś i zagrzać się w ciepłym pomieszczeniu przed drogą powrotną. Często jadąc do Złotego Potoku mijamy park miniatur zamków jurajskich i sąsiadujący z nim zajazd. Tym razem postanowiliśmy z Krzarą wstąpić tam.
Okazało się, że park jest zamknięty. Zajazd również.
Oczekiwał nas jedynie drewniany kucharz z również drewnianą świnką na tacy. Pojechaliśmy więc do Janowa, do restauracyjki, w której już nie raz udawało nam się smacznie zjeść. I tym razem zamówiony żurek okazał się dobry, pożywny i niedrogi.
Nieplanowanym urozmaiceniem wycieczki było spotkanie Zbyszka - kolarza szosowego, tym razem jednak na góralu. Przejechaliśmy wspólnie sporą część drogi gawędząc miło na rowerowe tematy.
Kategoria wycieczka rowerowa
10 000
-
DST
41.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak co rok, w drugi dzień świąt spotkanie w Barze Leśnym w Olsztynie w gronie zaprzyjaźnionych rowerzystów. Krzara wybrał się ze mną choć może i bardziej kusiła go dziś kąpiel w przeręblu. Dziękuję Krzysiu.
No i pękło! 10000 w tym roku. Może trochę za dużo. W przyszłym roku sobie odpuszczę. Poza rowerem są i inne sprawy. Ale - udało się, jest satysfakcja.
Kategoria wycieczka rowerowa
Krzara to dobry kolega
-
DST
39.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Ja wiem dobrze, że odkąd tyle śniegu nasypało, myśli już tylko o biegówkach. A jednak wybrał się dziś ze mną rowerem do Olsztyna. Więcej nawet. Przekonał mnie do wyjazdu, gdy już gotowa byłam zrezygnować po kolejnej nocy spędzonej w nieogrzewanym mieszkaniu. W naszym mieście awaria CO dotknęła połowę mieszkańców, w tym i nas oboje. No i warto było się ruszyć. Cały czas grzało nas słońce i bardziej jeszcze trud pokonywania zaśnieżonej drogi.
W Olsztynie wstąpiliśmy do Stodoły Krzycha na ciepły posiłek. W kominku płonie ogień, z okna widok na zamek a w pobliżu wyleguje się zaprzyjaźniony kotek. Miło.
A po powrocie do domu kolejna miła rzecz - ciepłe kaloryfery.
Kategoria wycieczka rowerowa
Pobielona Jura
-
DST
79.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Trochę śniegu popadało, lecz dzień niezbyt mroźny. Wybraliśmy się przez Olsztyn do Złotego Potoku.
Brzegi Wiercicy miejscami jeszcze zielone, choć przyprószone śniegiem.
Zimowe słońce nie razi tak jak letnie. Rzuca ciepłe refleksy na śnieg i drzewa.
Przy źródełkach dziś pusto, a przecież dzień naprawdę ładny.
Kategoria wycieczka rowerowa
Pętelka po Jurze
-
DST
85.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jesienią i wiosną najbardziej ciągnie mnie na Jurę. Czy dlatego, że wtedy skałki są lepiej widoczne? Nie, nie w tym rzecz. Nie wiem dlaczego. Dziś wybraliśmy się do Złotego Potoku przez Żuraw i Juliankę.
W Kobyłczycach na stawie pojawiły się łabędzie. Ja przynajmniej wcześniej ich tam nie widziałam.
Takie stacyjki kolejowe, jak ta w Juliance, chyba powoli odchodzą do historii.
Zwalone drzewa nad Wiercicą porosły jaskrawozielonym mchem.
Grota Niedźwiedzia w Złotym Potoku.
Brama Twardowskiego, jedno z najpiękniejszych miejsc w naszej okolicy.
Ścieżka wśród skał.
Skałki w pobliżu Bramy.
Powrót do domu przez Siedlec, Krasawę, Srocko. Krzysiek chciał zahaczyć o Kamieniołom Warszawski twierdząc, że jeszcze tam nie był. Ja jestem pewna, że kiedyś byliśmy w nim oboje. Czyja pamięć płata figle?
Kategoria wycieczka rowerowa
Kamieniołomy
-
DST
90.00km
-
Teren
20.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Krzysiek nie podziela mojego upodobania do kamieniołomów lecz, gdy usłyszał, że przed rokiem znalazłam amonit w kamieniołomie, to stwierdził, że też chciałby mieć. Mówisz - masz.
Ten znalazłam ja - nieduży, lekki, w sam raz na rower.
Ambicje Krzyśka jednak były większe. I znalazł większy. No owszem, ładny, ale taki duży znaleźć to żadna sztuka ;)
Nasz plan na dziś był dość prosty. Jedziemy do kamieniołomu w Jaroszowie, po drodze zaglądając do kamieniołomów w Biskupicach i w Choroniu. Szczęśliwie po drodze spotkaliśmy rowerzystę, który ma sporą wiedzę na temat tych okolic i zechciał podzielić się nią z nami.
Dzień dziś ciepły, słoneczny, jakby to było lato. Kwiaty wciąż jeszcze cieszą oczy.
Pracowicie szukam amonitów w Jaroszowie. Tu jednak zapewne zbyt wielu już turystów się przewinęło.
Wracamy znów przez Choroń. Na zdjęciu stary wapiennik.
Następny wapiennik w starym kamieniołomie. Zachodzące słońce ciepłym światłem maluje krajobraz, szkoda tylko, że dzień już się kończy.
Kategoria wycieczka rowerowa
Pańska Góra pełna bezpańskich śmieci
-
DST
44.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ostatnio ciągnie mnie do kamieniołomów, nie wiem czemu. Na mapie znalazłam kamieniołom w Olsztynie w którym jeszcze nie byłam, na Pańskiej Górce. Trzeba było zmienić ten stan rzeczy.
Przy wjeździe do Olsztyna stoi anioł, tuż za nim jest Pańska Góra.

Górka ładna, jak to na Jurze, kamieniołom ciekawy, niestety ludzie zrobili sobie w nim śmietnisko.
Do pogody też nie miałam dziś szczęścia, chmury, mżawka, wiatr. Chciałam pojechać dalej, to się rozpadało. Wróciłam do domu, wyszło słońce. Ach, zapomniałabym dodać, rano oczywiście pogoda była ładna, lecz tak długo zwlekałam z wyjazdem, aż się zepsuła.
Kategoria wycieczka rowerowa

