anwi prowadzi tutaj blog rowerowy

Wpisy archiwalne w kategorii

wycieczka rowerowa

Dystans całkowity:70948.95 km (w terenie 2851.00 km; 4.02%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:1211
Średnio na aktywność:58.59 km
Więcej statystyk

Koza na patyku

  • DST 91.00km
  • Teren 20.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 sierpnia 2011 | dodano: 15.08.2011


stała się już znakiem rozpoznawczym Żyrowej, a przecież nie brak tu pięknych zabytków,





jak choćby pałac Gaszynów



i atrakcyjnych szlaków turystycznych, jak ten, wiodący na Górę Świętej Anny.



My skierowaliśmy się na ścieżkę dydaktyczną prowadzącą przez rezerwat "Lesisko".



Wkrótce dotarliśmy do spalonych stodół.



Za nimi urokliwy, opuszczony ogród.



Nieco dalej lessowe wąwozy, którymi poprzecinane jest zbocze góry Chełm.



Przy ścieżkach wiele starych buków, niektóre zwalone, zagradzają drogę.



W drodze powrotnej zahaczyliśmy o stary kamieniołom w Ligocie z piecem ozdobionym ciekawą płaskorzeźbą przedstawiającą Ikara.


Kategoria wycieczka rowerowa

Nocleg za 6 zł ?

  • DST 60.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 13 sierpnia 2011 | dodano: 15.08.2011

A jednak to możliwe. W Domu Pielgrzyma na Górze Świętej Anny. Pojechaliśmy tam, gdyż Krzara chciał zapoznać się z trasą przed planowanym startem w duathlonie w Żyrowej. Wyjechaliśmy po południu pociągiem do Lublińca.



Lubliniec przywitał nas silnym deszczem. Ulewę przeczekaliśmy na dworcu. W tym czasie Krzysiek, który nie zabrał błotników, zamocował sobie prowizorkę z plastikowej butelki.



"Błotniki" zdały egzamin i w deszczu i następnego dnia w mocno błotnistym terenie.
Po raz drugi deszcz złapał nas przed samą Górą Świętej Anny. W Domu Pielgrzyma przebraliśmy się, zagrzaliśmy gorącym posiłkiem i przed snem odbyliśmy jeszcze spacer po okolicy.


Kategoria wycieczka rowerowa

Z Krzarą do starej piaskowni

  • DST 67.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 6 sierpnia 2011 | dodano: 06.08.2011

Krzysiek zamierza poprowadzić wycieczkę dla zaprzyjaźnionej firmy. Miejscem docelowym ma być piaskownia w Biskupicach. Dzisiaj próbny przejazd trasy.



Jak zwykle mosty i mostki skłaniają do postoju. Warto popatrzeć na Wartę, warto cyknąć fotkę.



Tuż za mostkiem urokliwe zakola rzeki.



Dalsza trasa prowadzi przez las dębowcówką. W lesie już rosną grzyby. Tylko rwać.



To nasz cel - piaskownia w Biskupicach, gdzie poprowadzono trasy dla zmotoryzowanych amatorów jazdy terenowej.



Nie lubię quadów, gdy widzę jak rozjeżdżają trasy turystyczne, ale tutaj - jak najbardziej. Oby więcej takich miejsc.



Nasze rowery wyglądają tu trochę dziwnie.



Krzysiek zamawia bigos (nawet niezły) i po posiłku ruszamy z powrotem wypróbowując inny wariant drogi.


Kategoria wycieczka rowerowa

Żółte rudbekie na Zielonym Wierzchołku, dzień drugi

  • DST 82.00km
  • Teren 10.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 31 lipca 2011 | dodano: 01.08.2011



Po śniadaniu (znów sponsorowanym) ruszamy w drogę. Przystanek przy kapliczce cerkiewnej w Podłężu Królewskim.



Rudbekie przy ujściu Pankówki do Liswarty. Za nimi widać miejsce, gdzie krzyżują się cieki wodne.



Jesteśmy przy synagodze w Krzepicach. Trochę pada.



Na drewnianym moście ślisko.



Znów rudbekie. Opanowały brzegi Liswarty.



Postój w Dankowie.



Te drzewa prawdopodobnie podcięły bobry. Jest ich u nas coraz więcej.



Przy wiszącej kładce w Zawadach kolejny postój.



To już ujście Liswarty do Warty. Jeszcze kolejny poczęstunek w Kulach i zadowoleni, uśmiechnięci, choć nieco mokrzy rozjeżdżamy się każdy w swoją stronę.


Kategoria wycieczka rowerowa

Żółte rudbekie na Zielonym Wierzchołku

  • DST 88.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 lipca 2011 | dodano: 01.08.2011

Oczywiście mowa o L.G.D. Zielony Wierzchołek Śląska.
Tym razem przeszli sami siebie. Wielkie brawa. Dwudniowy rajd od źródeł do ujścia Liswarty do Warty. Świetny pomysł, znakomicie zaplanowany i przeprowadzony, a do tego wszystko za darmo: koszulki, czapki, mapy, pięknie wydane przewodniki, jedzenie (przepyszne!), noclegi. Ja chcę być tak rozpieszczana.


Zaczęliśmy przy źródłach w Mzykach.( Mzyki - to prawie jak Muzyki)
Następny postój w Boronowie, w pięknym, drewnianym kościele. Tu byliśmy umówieni z księdzem, który bardzo ciekawie opowiadał nam o tym kościele i swoich działaniach.



Chrystus na krzyżu z kościoła w Boronowie.



Za Boronowem piękną aleją dębową pojechaliśmy obok stawów i dalej obok hodowli danieli i dzików.



Niedawno spotkałam dziki na wolności, teraz spojrzenie zza krat.



Ja jestem z lasu.



Oczywiście jechaliśmy wzdłuż Liswarty obserwując jak robi się coraz szersza, a na brzegach Rosną wierzby i żółcą się rudbekie.



W rezerwacie Cisy nad Liswartą strumyk, który zasili tę rzekę.



A to cisy z rezerwatu. Te akurat przygłuszone przez topole.



Przed starym młynem w Klucznie znów żółte rudbekie. Te kwiaty zdominują całą wycieczkę.



Drobny postój. Yacek zaprasza na kolejną wycieczkę, tym razem organizowaną przez Bractwo Kuźnic.
Zakończenie dnia w "Przystani" w Przystajni. Tu jemy, śpimy, poznajemy się. Jest naprawdę miło.


Kategoria wycieczka rowerowa

Tera Orbita

  • DST 222.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 24 lipca 2011 | dodano: 24.07.2011

Wybrałam się na Tera Orbitę bez większego parcia na sukces. Po dość udanej pierwszej połowie zaczęłam jednak wierzyć w powodzenie. No i wdał się pech - zniszczone dwie dętki, nie do załatania. Pomimo usilnych prób pomocy udzielonych mi przez kilku wspaniałych towarzyszy orbitowania, uznałam, że jedynym sensownym wyjściem będzie powrót do domu pociągiem.
Przemili koledzy stracili sporo czasu i nerwów na walkę z oporną materią, a mogli przecież w tym czasie nabijać kilometry razem z najlepszymi. Pragnę im za to bardzo serdecznie podziękować!
Dziękuję także Krzarze za trud organizacji TO i wszystkim uczestnikom za towarzystwo.


Kategoria wycieczka rowerowa

Powrót

  • DST 105.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 lipca 2011 | dodano: 21.07.2011



Zamyślałam wracać rowerem do Opola, jednak niekorzystne prognozy sprawiły, że zmieniłam plan i wyruszyłam do Wrocławia. Tym razem mądrzej, bo przez Jawor. Dystans wyszedł znacznie krótszy niecałe 90km (nie było błądzenia). We Wrocławiu dworzec w remoncie i w związku z tym straszny bałagan. Jednak jakoś załadowałam się na pociąg. Ledwo pociąg ruszył zaczęło padać. Za chwilę lunęło jak z cebra. Zanim dojechałam do Opola deszcz ustał. Tu miałam dwie godziny oczekiwania na połączenie z Czewką. Pojeździłam więc trochę po mieście.
Miałam farta do pogody, megafarta.


Kategoria wycieczka rowerowa

Pierogi z serem i miętą

  • DST 48.00km
  • Teren 30.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 19 lipca 2011 | dodano: 21.07.2011



Dziś było dużo terenu. Pokręciłam się szlakami i ścieżkami w obrębie Parku Krajobrazowego Chełmy. Bez szaleństw, gdzie było trudno, schodziłam z roweru.



Jedna z wież widokowych, wybudowanych przed wiekiem na potrzeby turystyczne. Ta stoi na Górze Bazaltowej.



Druga z nich na górze Radogost.



Uroczysko leśne.



Dziś wróciłam wcześniej niż zwykle. Obiad, pakowanie, pożegnanie z przemiłymi gospodarzami.



Na koniec jeszcze niespodzianka - pierogi ruskie i pierogi z serem i miętą. Pierogi ruskie pyszne, jak zresztą wszystko, co tutaj jadłam, ale te serowo-miętowe - po prostu rewelacja! Oj, będzie mi Krzysiek zazdrościł!


Kategoria wycieczka rowerowa

Dzik jest dziki, dzik jest zly...

  • DST 73.00km
  • Teren 15.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 lipca 2011 | dodano: 21.07.2011

Jakie ma kły nie sprawdziłam.



Ledwie ujechałam kilka kaemków pięknym czerwonym szlakiem w stronę Leszczyny, gdy je spotkałam. Szły jeden za drugim, całkiem spore stadko młodych (jak sądzę) dzików. Przestraszyłam się tego, czy aby jakaś bojowo nastawiona samica za nimi nie podąży. Stanęłam i nawet zdążyłam wyciągnąć aparat zanim wszystkie przeszły. Odczekałam chwilę, akurat nadjeżdżał samochód (jeden z dwóch spotkanych na tym szlaku:) i ruszyłam tuż za samochodem udając, że to ja jestem taka groźna i robię taki straszny hałas. Uf, udało się!



Nieco dalej, na szczycie górki, przegapiłam znak skrętu i zrobiłam niepotrzebną, choć miłą pętelkę po leśnych i polnych ścieżkach.



Wróciłam do punktu wyjścia.



W Leszczynie wokół starych pieców bliźniaczych prace budowlane. Właśnie tworzy się Skansen Zagłębia Miedziowego. Pracownicy jednak pozwalają wejść na teren budowy i zrobić fotki.



Olbrzymie koło ze skansenu.



Kolejny cel wyjazdu - Jawor z pięknym ratuszem, rynkiem z podcieniami i wieloma zabytkami.



Kościół Pokoju w Jaworze. Wnętrze rzeczywiście robi wrażenie bogactwem dekoracji, jednak zdjęcia mi nie wyszły - było zbyt ciemno.



Zamek Piastowski w Jaworze. Niestety, bardzo zaniedbany.



Kolejny etap wycieczki prowadził przez rezerwat przyrody Wąwóz Myśliborski.



Lubię takie, nieco mroczne klimaty.



I zjazd wśród łąk z widokiem na pałac w Myśliborzu.


Kategoria wycieczka rowerowa

Lipa, Niesytno, zagubiona szubienica

  • DST 82.00km
  • Teren 15.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 lipca 2011 | dodano: 21.07.2011



Moja kwatera znajdowała się w pobliżu rezerwatu Lipa. Nie można było więc tam nie zajrzeć. To teren, gdzie m.in. występują salamandry. Najłatwiej dostrzec je po deszczu. Cóż, deszcz mnie omijał :)



Z wąwozu wyjechałam przy stawach. Dalej ruszyłam lasami do Muchowa i dopiero stamtąd asfaltem na Wojcieszów.



Z Wojcieszowa także asfaltem na zamek Niesytno.



Ruiny toną w krwawnikach. Powiedziałabym, że są zakrwawniczone.



Obok zamku wspaniała stara lipa.



Wracałam też przez Wojcieszów, gdyż chciałam tu zwiedzić ruiny zamku i szubienicy. Ruiny zamku znalazłam, okazały się niezbyt ciekawe. Do ruin szubienicy niestety nie dotarłam. Prowadzi tam jakaś ścieżka wśród łąk. Najpierw zgubiłam drogę, trochę błądziłam, później zniechęcili mnie miejscowi ludzie mówiąc, że teraz tam nie chodzą bo jest dużo żmij.


Kategoria wycieczka rowerowa