wycieczka rowerowa
| Dystans całkowity: | 70948.95 km (w terenie 2851.00 km; 4.02%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 1211 |
| Średnio na aktywność: | 58.59 km |
| Więcej statystyk | |
Kacwin - dzień siódmy
-
DST
39.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Kierunek Trzy Korony. Tym razem dojechałam drugim brzegiem Dunajca. Tyż piknie.
Rower zostawiam przy schronisku PTTK i idę na szlak.
Wąwóz Sobczański bardzo ładny.
Upał dokucza. Tunel roślinny daje miłą ochłodę.
Przed kasą z biletami wstępu na taras widokowy olbrzymia kolejka. Postałam dwadzieścia minut i straciłam cierpliwość. Poszłam dalej, na Górę Zamkową.
Tu już tłumów nie było.
Może nie tak piękne widoki ze szczytu, ale ciekawe ruiny zamku Pieniny.
Wracam nieco inną trasą. Po drodze piękne polany.
Łąki pełne kwiatów. Nie byłabym sobą gdybym nie dorzuciła garści zdjęć:


Na koniec kolorowe grzybki znad strumyka:
Kategoria wycieczka rowerowa
Kacwin - dzień szósty
-
DST
79.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Przed wyjazdem dostałam wiadomość od Alistar. Polecała mi zwiedzanie trzech miejsc. Dziś pora na dwa z nich: Rezerwat Białej Wody i Wąwóz Homole.
W nocy znów lało. Rano góry parowały.
Jechałam znów wzdłuż przełomu Dunajca. W głębokim cieniu było chłodno, choć dzień zapowiadał się upalny.
Rezerwat Białej Wody odnalazłam bez trudu.
Strumień, mostki, nastrojowe wierzby,
skałki, piękne modrzewie,
trochę słońca, trochę cienia, spokojna, wygodna droga - uroczo.
Przegapiłam miejsce, gdzie kończy się rezerwat i zapędziłam się na męczący podjazd. Po jakimś czasie zorientowałam się, że coś jest nie tak, brnęłam jednak dalej, ciekawa, gdzie droga mnie doprowadzi.
Zatrzymał mnie dopiero widok błotnistej drogi, rozjeżdżonej przez ciężki sprzęt. Zarządziłam odwrót.
Pora na Wąwóz Homole. Po schodach jeździć nie umiem ;) rower zostawiłam więc na dole i ruszyłam z buta.
Zupełnie inny charakter niż w poprzednim rezerwacie. Urwiste zbocza, dość stromo, bez poręczy i schodów nie byłoby łatwo.
Alistar dzięki! Twoje rady były strzałem w dziesiątkę :)
W drodze powrotnej znów Szczawnica. Jadę spokojną trasą Nad Grajcarkiem.
I znów ten cudny Dunajec. Strome zbocza jedne mocno oświetlone, inne w głębokim cieniu.
Kategoria wycieczka rowerowa
Kacwin - dzień piąty
-
DST
69.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Rano wyruszyłam w kierunku Osturni, popatrzeć jak stamtąd wyglądają Tatry, zwiedzić tamtejszy skansen... Niestety widok błotnistej drogi mnie zniechęcił. Po wczorajszej kąpieli błotnej mam dość tutejszej gliny. Może ona jest dobra w tradycyjnym budownictwie, ale dla roweru to wróg.
W Kacwinie można obejrzeć stare spichlerze tzw sypańce.
Były one budowane z bali drewnianych oblepionych gliną.
Jeszcze jeden spichlerz. Szkoda, że zarzucono tę technologię, mniej gliny byłoby na szlakach :(
Zamiast na Słowację pojechałam przez Niedzicę, Falsztyn, Frydman do rezerwatu "Przełom Białki".
Stamtąd do skansenu "Zagroda Karkoszów" w Czarnej Górze. Niestety- czynny do 14.
W Trybszu chciałam obejrzeć szeroko rozreklamowany wielkimi tablicami w najlepszych miejscach w całej okolicy Kościół św. Elżbiety Węgierskiej.
Kościół świeżo remontowany, zamknięty na cztery spusty. Po co więc tak kosztowna akcja reklamowa?
Nieco dalej ciekawie dekorowany drewniany budynek.
Na koniec dnia, jak zwykle, ciepły posiłek w Karczmie Hajduk pod zamkiem niedzickim. Można by sądzić, że dzień nie był zbyt udany: tu zamknięte, tam błoto, brak słońca, jednak nie- przełom Białki piękny, choć nie udało mi się ukazać tego na zdjęciach, jazda bardzo przyjemna, w drodze powrotnej mogłam zapomnieć o pedałowaniu i widoki ładne po drodze, chociaż niebo szare.
Kategoria wycieczka rowerowa
Kacwin - dzień czwarty
-
DST
48.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

W nocy była burza, dziś dzień pochmurny i mżysty. Kręcę to tu, to ówdzie, niedaleko domu w obawie przed załamaniem pogody.
Powoli zaczęło się przejaśniać. Nie chcąc oddalać się zbyt daleko w tak niepewną pogodę wymyśliłam sobie szlak terenowy.
Wjechałam w teren obok niedzickiego spichlerza.
Zaczęło się pięknie.
Z jednej strony widok na Jezioro Czorsztyńskie.
Z drugiej - na Jezioro Sromowce.
Kiedy wjechałam w las coraz bardziej szlak był pozarastany i coraz bardziej błotnisty.
Wreszcie koła całkiem się zablokowały. Nie dało rady ani jechać ani prowadzić. Musiałam co parę minut zdrapywać błoto patykiem. 
Żeby to chociaż było porządne, uczciwe błoto, ale to jakaś paskudna glina, lepka i nie dająca się doczyścić.
W końcu jakoś dobrnęłam do lepszej nawierzchni, potem do strumyka, gdzie rower z grubsza obmyłam.
Wieczór spędziłam na usuwaniu paskudztwa.
Kategoria wycieczka rowerowa
Kacwin - dzień trzeci
-
DST
54.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dziś trasa wokół Jeziora Czorsztyńskiego. Podjazd od strony Sromowców z pięknymi widokami na Tatry.
Zjazd w Czorsztynie masakryczny. Przystaję, żeby się nie zabić i pooglądać widoczny stąd zalew, Niedzicę i Tatry.
To już czorsztyński zamek.
Ruina w stanie naturalnym lecz dostosowana do bezpiecznego zwiedzania.
Mury przy tarasie widokowym.
Znów patrzę na odległe Tatry.
W dole migoce w słońcu powierzchnia jeziora.
W Czorsztynie przegapiłam skręt na Kluszkowce i pojechałam przez Krośnice nadkładając niepotrzebnie drogi ruchliwą, męczącą drogą 969.
Widoczek z trasy. Pogoda zaczyna się psuć.
W Dębnie znów zajrzałam do niefotografowalnego kościółka i zawróciłam drugim brzegiem jeziora. Na zdjęciu ujście Białki.
W drodze zjechałam do Frydmana obejrzeć zabytkowy kasztel i kościół.
Bardziej jednak zainteresowała mnie ciekawie zdobiona chata.
Okno obramowane kaflami.
Narożnik chaty.
Jeszcze Niedzica, zamykam okrążenie i wracam do Kacwina.
Kategoria wycieczka rowerowa
Kacwin - dzień drugi
-
DST
73.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dziś chcę przejechać się ścieżką pieszo-rowerową wzdłuż przełomu Dunajca, żeby urozmaicić sobie trasę w Czerwonym Klasztorze skręcam w prawo i kieruję się na Leśnickie Sedlo. Czerwony Klasztor piękny, trzeba się tu zatrzymać.
Zamiast zwiedzać muzeum idę jednak do karczmy, tym razem na kawę :)
Podjazd pod Sedlo wycisnął ze mnie poty, zwłaszcza, że upał zaczął doskwierać.
Pora usiąść i uzupełnić elektrolity.
Teraz przyjemny zjazd do Leśnicy. Tu zatrzymują mnie ciekawe, stare spichlerze(?)
Robi się coraz ładniej.
Strome, skaliste zbocza nad Leśnickim Potokiem.
Dojechałam do Szczawnicy. Sporo tam ładnych, zabytkowych pensjonatów, prędko jednak zmęczył mnie tłum ludzi i intensywny ruch uliczny, wróciłam więc nad Dunajec.
A tam kaczki śpią sobie spokojnie i wszystko mają w kaczym kuprze.
Gorąco, lecz miły chłód bije od wody, a w zacienionych miejscach jest wręcz chłodno.
Przełom Dunajca.
Można pontonem.
Oczywiście można barką.
Najprzyjemniej rowerem.
W górach pogoda kaprysi. Ledwo co był upał a tu ulewa i burza z piorunami. Dobrze, że byłam w pobliżu granicy i tam schowałam się pod dachem.
Lało jak z rynny.
Po burzy tęcza. Potem jeszcze krótka przejażdżka po okolicy.
Kategoria wycieczka rowerowa
Kacwin - dzień pierwszy
-
DST
61.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Przywitały mnie barany. Baran też mnie pożegna- na rynku w Krakowie.
Pociągiem dojechałam do Nowego Targu, tam wsiadłam na rower. Pierwszy przystanek po drodze - kościół w Dębnie, ponoć przyjazny rowerzystom, lecz nieprzyjazny fotografującym. Szkoda, bo wnętrze piękne.
Droga prowadzi wzdłuż Jeziora Czorsztyńskiego. Frydman, Falsztyn, Niedzica i już Kacwin.
Tu zamieszkam. Loko spoko. Niedrogo, czysto, cisza, widok na Tatry Wysokie i pomniejsze górki.
Po południu przejażdżka po okolicy.
Wieczorem poznaję sąsiadów. Nie są rowerzystami, zwiedzają samochodem i pieszo, znają jednak okolicę bardzo dobrze i doradzają jak i co warto zwiedzić.
Kategoria wycieczka rowerowa
Z Grześkiem i Przemkiem po lasach
-
DST
72.00km
-
Teren
50.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Najpierw miały być okolice Tomaszowa, potem Przedborski Park Krajobrazowy, skończyło się na przejażdżce po pobliskich lasach: Blachownia, Zamczysko, stawy w Zakrzewiu, Dębowa Góra. Jednak wycieczka bardzo przyjemna. Ja sama nie dałabym rady nawigacyjnie na takiej trasie. Koledzy radzą sobie z tym świetnie.
Nawet kilka ładnych kozaczków udało mi się ustrzelić :)
Na koniec zajrzeliśmy do Kamyka, gdzie powstaje z rozmachem pomyślany kompleks rekreacyjny z kuchnią nawiązującą do tradycyjnych potraw, niepasteryzowanym piwem i wieloma atrakcjami. Bateria w aparacie niestety mi siadła- ładowarka płata jakieś figle- nie zrobiłam więc już żadnych zdjęć. Kiedyś jeszcze tu się wybiorę na drobne co nieco i jakieś fotki popstrykam. 
Kategoria wycieczka rowerowa
Uwaga! Wpis może zawierać treści pornograficzne!
-
DST
123.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Czy zawiera, to doprawdy nie wiem, bo kto by tam zrozumiał takie przedziwne istoty, z których każda jest zarazem dziewczyną i facetem ?
Cokolwiek by to nie było, ślimoki robiły to baaardzo wolno.
No cóż, zostawmy je w spokoju. Wycieczka była super.
Kolejna z cyklu organizowanego przez LGD "Zielony Wierzchołek Śląska". Tym razem obejmowała teren gmin: Krzepice i Lipie.
Powyżej dworek w Lipiu.
Powyżej ruiny w Dankowie. Atrakcji było sporo, zwłaszcza, że wycieczce towarzyszyły osoby opowiadające o historii tych terenów.
A to miejsce, którego dotąd nie znałam. Staw i wiata przy leśniczówce "Wapiennik". Okazało się, że w miejscu tym występują przepyszne bułeczki z różą i znakomita krzepicka maślanka, a jeśli ktoś miał chęć oderwać się od stołu, w pobliskich zaroślach mógł znaleźć słodkie, leśne maliny. Degustacja potraw regionalnych to oddzielny wątek - potem jeszcze była zupa gulaszowa, chleb własnej roboty, miód z pasieki, napoje. Tylko jechać i dać się rozpieszczać :)
Tych potężnych dębów też jeszcze nie widziałam- rosną w rezerwacie Stawiska. Ścieżki do nich prowadzące zwykle obficie porasta pokrzywa. Specjalnie dla nas droga została wykoszona.
Nawet pogoda mimo niepewnych prognoz była bardzo udana. W drodze powrotnej jeszcze wizyta w Kalei u rodziny Krzary. Gdy dojechaliśmy do domu zebrało się już na burzę.
Kategoria wycieczka rowerowa
Upały
-
DST
23.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Już mam dość. W poprzedni weekend w ogóle odpuściłam rower. Dziś rano było nieco chłodniej. Ruszyłam więc za miasto. Niedaleko, bo wkrótce temperatura znów skoczyła do trzydziestu stopni. Mogłam wstać wcześniej. Błąd.
Skąd tu się wzięły rudbekie? W takim piachu? 
Roślinom ta pogoda sprzyja.
Wilgoć i upał. Kwitnie wszystko jak szalone.
Owadów też nie brak.
Warto się ruszyć, bo lato piękne. Może jutro trochę więcej pojeżdżę.
Kategoria wycieczka rowerowa

