anwi prowadzi tutaj blog rowerowy

Wpisy archiwalne w kategorii

wycieczka rowerowa

Dystans całkowity:71851.95 km (w terenie 2851.00 km; 3.97%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:1233
Średnio na aktywność:58.27 km
Więcej statystyk

Zielony Wierzchołek Śląska - Przystajń

  • DST 106.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 5 września 2010 | dodano: 05.09.2010

Kolejna wycieczka z ośmioetapowego rajdu.
Co to za kwiatki? Ostatnio wszędzie spotykam je w wielkich ilościach i w kilku odmianach kolorystycznych. Niestety nie wiem, jak ta roślina się nazywa.

Wycieczka była ciekawie poprowadzona, wśród pól i lasów, podziwialiśmy przydrożne kapliczki, urokliwe rzeczułki, mostki i wszelkie ciekawe miejsca wokół Przystajni. Była też i kałuża imponujących rozmiarów.

Jednak największą atrakcją była zagroda młynarska w Kamińsku.

Można było wejść do środka i podziwiać stare urządzenia młynarskie.
Niesamowity klimat. Tutaj czas się zatrzymał.
Jakie piękne były te stare maszyny.

To wszystko wciąż działa.

No, to są zębatki!

A przed młynem grzyby suszą się na słońcu.


Kategoria wycieczka rowerowa

Lipa w Młoszowej

  • DST 131.00km
  • Teren 10.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 września 2010 | dodano: 04.09.2010


Potężna lipa rośnie przed pałacem w Młoszowej.

Gdy się spojrzy z drugiej strony nie wygląda już tak potężnie.
Jednak z pewnością jest bardzo interesująca.

No, ale od początku. Wybrałam się do Trzebini pociągiem. Przyjechałam około siódmej rano. Zimno. Bardzo zimno. Z tego, co wyczytałam w internecie pałac w Młoszowej otwierają o dziewiątej. Żeby wypełnić czas i trochę się rozgrzać pojechałam do rezerwatu Ostra Góra. Ostre podjazdy rzeczywiście mnie rozgrzały, natomiast wielkie kałuże na końcu zjazdów wcale nie.
Na zdjęciu charakterystyczny buk z rezerwatu Ostra Góra.

To już Młoszowa.Potężna baszta w murze otaczającym rozległy teren pałacowego parku.

Lwy strzegą mostu prowadzącego przez fosę.
Pałac robi wrażenie.

Może jest to trochę wrażenie dekoracji teatralnej, ale jednak ma swój urok.

Pałac wybudował w XIX wieku niejaki Florkiewicz, adwokat z Kęt. Aby dorobić sobie nobliwą historię rodu, kazał pobudować sztuczne "ruinki", pamiątkowe monumenty, rzeźby itp.

W parku.

Kamienny stół i ława pod pięknymi bukami.

I jeszcze jedno ujęcie.
Wracałam oczywiście rowerem. W Olkuszu rozkopany rynek i okoliczne uliczki. Wkrótce trzeba będzie wybrać się i zobaczyć co tam zdziałają. Rynek może być naprawdę piękny.


Kategoria wycieczka rowerowa

Porażka

  • DST 154.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 22 sierpnia 2010 | dodano: 23.08.2010

Do Lanckorony i Kalwarii Zebrzydowskiej miałam miałam ochotę wybrać się w najbliższym czasie lecz nie sądziłam, że w sobotę wieczorem Krzysiek stwierdzi, że chce pojechać tam w niedzielę. W ostatniej chwili dołączył do nas Yacek. Ucieszyliśmy się, nie tylko ze względów towarzyskich, ale i dlatego, że nasz kolega wziął na siebie trud nawigacji.
Zaczęło się pięknie - Kraków, Planty, Wawel, ścieżka rowerowa wzdłuż Wisły.

Pierwszy postój w Tyńcu.

Na Bursztynowym Szlaku. Ten sam motyw zatrzymał i mnie i Yacka.
W Lanckoronie już byłam zmęczona upałem i podjazdami.

Takie klimaty bardzo lubię.

Cały rynek zastawiony samochodami, oczywiście nie tylko takimi jak te udekorowane z fantazją. Na środku wielka scena osłonięta tandetną, jaskrawą plandeką, tłum ludzi, sklepiki, stragany z rękodziełem artystycznym i pseudoartystycznym, nieśmiertelne stroje krakowskie i koronki itp, itp... Ma to wszystko swój urok ale niestety przesłania niewątpliwą urodę miejsca.

Na kalwaryjskich ścieżkach upadłam. Na szczęście tylko na duchu ;) Zmęczyło mnie słońce, dolegliwości żołądkowe i uporczywie psujące się przerzutki.

Zrezygnowaliśmy więc z planowanych Wadowic i zwiedzania Doliny Karpia i ruszyliśmy prosto na pociąg w Łazach. Po drodze na dobitkę zaczął mi dokuczać kręgosłup i poczucie winy, że psuję wyjazd moim towarzyszom.


Kategoria wycieczka rowerowa

W ciepłych kroplach deszczu

  • DST 77.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 15 sierpnia 2010 | dodano: 15.08.2010


Dziś wyjechałam koło jedenastej. Całą drogę do Złotego Potoku (przez Żuraw) kręciłam w przyjemnej dość mżawce. W Złotym Potoku zaczęło grzmieć. Zadzwoniłam do Krzyśka i dowiedziałam się, że w Częstochowie leje. Postanowiłam przeczekać. Udałam się do pstrągarni na pyszną rybkę. Potem jeszcze herbatka. Niestety, jak się rozpadało końca nie było widać. Ruszyłam więc w skałki.

W skalnych zagłębieniach można świetnie schronić się przed deszczem.

Srebrne buki, tak charakterystyczne dla Złotego Potoku. Uwielbiam je.

To drzewo to zapewne jedna z wielu ofiar zamarzającego deszczu, który tej zimy spustoszył okoliczne lasy.

A tu drzewa wyrastające na skale :)

W końcu deszcz ustał. Ruszyłam więc z powrotem przez Siedlec i Olsztyn. Na zdjęciu drewniany anioł z gospodarstwa agroturystycznego w Krasicach.


Kategoria wycieczka rowerowa

To tu, to ówdzie, tędy, owędy

  • DST 54.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 sierpnia 2010 | dodano: 14.08.2010


Do południa zakupy, po południu porobić zdjęcia Krzarze, który znów zapunktował, bo zawiózł mi kota do weterynarza. Krzysiek trenuje jazdę na rolkach, gdyż wkrótce przyda mu się to na zawodach.

Zostawiłam go więc na ścieżce rowerowej i ruszyłam do Olsztyna na lody.

W drodze powrotnej zatrzymałam się przy brzózkach czekając na Krzyśka walczącego z pakowaniem swoich sportowych akcesoriów wśród chmary rozbestwionych komarzyc.


Kategoria wycieczka rowerowa

Kędzierzyn-Koźle, Rudy

  • DST 123.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 sierpnia 2010 | dodano: 08.08.2010



Do Kędzierzyna-Koźla dojechaliśmy autem i tam wsiedliśmy na rowery. Miejscowość bardzo interesująca, na zwiedzaniu zeszło nam sporo czasu, jednak najbardziej podobał mi się stary port.

.
Budynki w pobliżu portu świadczą o dawnej świetności.


Urządzenia portowe niszczeją i porastają chwastami.


W takiej okolicy specyficzny nastrój pobudza wyobraźnię i skłania do zadumy.


Z Kędzierzyna ruszyliśmy w stronę Rud. Po drodze pochmurne dotąd niebo rozpogodziło się i przestało padać.


Kolejną atrakcją był prom na Odrze w Grzegorzewicach
.
Do Rud dojechaliśmy piękną, leśną dróżką.


Figura Matki Bożej z sanktuarium w Rudach.


W przyklasztornym parku.


I znów Kędzierzyn Koźle. Jeszcze godzinka zwiedzania i samochodem wracamy do Częstochowy.


Kategoria wycieczka rowerowa

Trening na pustyni

  • DST 66.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 18 lipca 2010 | dodano: 18.07.2010


Oczywiście to nie ja trenowałam, lecz Krzysiek. Ja przyjechałam rowerem porobić zdjęcia.
Pustynia Siedlecka to pustynia poprzemysłowa, ja jednak lubię ją bardziej od Błędowskiej, która wydaje mi się zbyt monotonna i coraz mniej "pustynna".
Podbiegi dość strome, dodatkowo nogi zapadają się w piasku.
Dobrze, że trochę zieleni urozmaica pejzaż.
Dziś padał deszcz, więc piach był mokry, no i upały wreszcie przestały dokuczać.


Kategoria wycieczka rowerowa

Nocą chłodniej

  • DST 95.00km
  • Teren 30.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 17 lipca 2010 | dodano: 17.07.2010

Wybraliśmy się wieczorem z Przemkiem i Pawłem z Zawiercia. Znajome trasy nocą wyglądają całkiem odmiennie. Zresztą mniej się ogląda, za to więcej słucha i wącha. Szmery, poszumy, cykania, nad ranem koncert ptaków i żab, zapachy przepiękne, nie do opisania.

Dłuższy postój koło pustelni w Czatachowie. Nastrojowe miejsce, bezchmurne, rozgwieżdżone niebo i kot, któremu nasza obecność wcale nie przeszkadzała w zwieńczonym sukcesem polowaniu na mysz.

Trochę szlaków i łatwego terenu, w środku nocy posiłek w tętniącym życiem Złotym Potoku i przed świtem dojechaliśmy do Olsztyna.
Spacerując po wzgórzu zamkowym wyczekiwaliśmy wschodu słońca.
No i pokazało się jako wielki, świecący pomidor. Niestety na zdjęciach wyszło blado, jak byle lampa uliczna. Pewnie należałoby zastosować jakieś filtry :(


Kategoria wycieczka rowerowa

Źródełka dla ochłody

  • DST 83.00km
  • Teren 10.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 14 lipca 2010 | dodano: 14.07.2010


A jak źródełka to oczywiście kierunek Złoty Potok.
Po drodze studnia w Czepurce. Zamknięta na kłódkę.

Przy Źródłach Zygmunta.
Dziś szczególnie pociągają ocienione, leśne ścieżki.
Jednak przed słońcem trudno uciec. To dróżka koło Suliszowic.

W końcu wyjechałam na zapyloną drogę do żwirowni w Zaborzu.
Dobrze, że w Zaborzu też są źródełka.

Przy źródle ochlapałam się trochę, zmoczyłam chustkę na głowie. Na długo to jednak nie starczyło.

W Olsztynie na lody.
Ponoć jutro ma być jeszcze cieplej!


Kategoria wycieczka rowerowa

Chęciny, samotnie

  • DST 237.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 9 lipca 2010 | dodano: 09.07.2010


W Chęcinach byłam już kilka razy, lecz pomysł przejechania rowerem w obie strony był dla mnie wyzwaniem.

Wstałam wcześnie, koło piątej. Nad Wartą unosiły się mgły i jeszcze było całkiem chłodno. Wciągu dnia jednak upał dał mi się we znaki.

Kościół w Małogoszczy, renesansowy, pięknie usytuowany na wgórzu.
Może bardziej jeszcze interesująca plebania przy kościele.
W stromych uliczkach malwy i bielone, drewniane domy.

W Chęcinach do zamku podeszłam nieco z boku. Trud wpełznięcia na wzgórze nagrodziły pyszne, wielkie i słodziutkie poziomki. Ciężko było oderwać się od nich.

I oto już zamek chęciński.

Jeszcze rzut oka na Chęciny ze wzgórza zamkowego i powrót w upale i prażącym słońcu.


Kategoria wycieczka rowerowa