wycieczka rowerowa
| Dystans całkowity: | 70948.95 km (w terenie 2851.00 km; 4.02%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 1211 |
| Średnio na aktywność: | 58.59 km |
| Więcej statystyk | |
Z cyklu "Dookoła Zielonego Wierzchołka Śląska" - gmina Opatów
-
DST
87.00km
-
Teren
10.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Po wczorajszym długim dystansie dzisiejsza wycieczka była w pełni wypoczynkowa. Jedynie obolałe siedzenie dawało o sobie znać w drodze do i z Opatowa.
Niemal od początku organizatorzy rozpieszczali nas poczęstunkami. Był chleb pieczony we własnym piecu, pyszny smalec, kapuśniak, truskawki, napoje.
Nie zabrakło też atrakcyjnych miejsc do zwiedzania. Wędrowaliśmy wśród pól do rezerwatu na Górze Opatowskiej.
To zdjęcie z kamieniołomu. W pobliżu rosną dziewięćsiły, wielka rzadkość poza górami i znajduje się interesujący wapiennik.
Kategoria wycieczka rowerowa
Na Górę Świętej Anny z KKTA
-
DST
214.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Wstaliśmy nieprzyzwoicie wcześnie rano, żeby rowerami dojechać do Zdzieszowic, gdzie dołączyła do nas grupka rowerzystów przybyłych pociągiem.
Poranna jazda przebiegła sprawnie i bezawaryjnie. Na miejscu byliśmy godzinę wcześniej niż to było zamierzone.
Ze Zdzieszowic skierowaliśmy się do Żyrowej obejrzeć barokowy pałac Gaszynów i kościół Świętego Mikołaja.
Moją uwagę zaabsorbowały jednak piękne konie szalejące na wybiegu.


Na górę Świętej Anny dotarliśmy uroczą ścieżką wśród pól, z której roztaczały się piękne widoki na okolicę.
To już słynny amfiteatr, największy w Polsce.
Z amfiteatru strome schody prowadzą z powrotem na szczyt góry.
Pięknie ocienione alejki wiodą od kapliczki do kapliczki.
Płaskorzeźba na jednej z pięknych, barokowych kapliczek.
Jedno z wejść na dziedziniec przy kościele.
Z góry można podziwiać piękne widoki na wieś i okolicę.
W drodze powrotnej też było sporo zwiedzania, miedzy innymi Jemielnica, Strzelce Opolskie, Brusiek, W Koszęcinie zaplanowany był dłuższy postój związany z festynem i występami zespołu Śląsk. Tutaj wraz z kolegą z Częstochowy odłączyłam się i pojechałam wprost do domu.
Kategoria wycieczka rowerowa
Ponownie rezerwat "Zamczysko"
-
DST
63.00km
-
Teren
7.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Tym razem, żeby pokazać go Krzyśkowi.
Trochę błota posmakowaliśmy jeszcze po drodze. W samym rezerwacie błoto i komary, ale jak zawsze urokliwie i atrakcyjnie.
We Wręczycy rozstaliśmy się. Krzysiek wrócił do chorego ojca, a ja ruszyłam na Herby i z powrotem na Blachownię.
Kategoria wycieczka rowerowa
Zagadka rozwiązana
-
DST
89.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Zastanawiałam się wczoraj nad tym, dlaczego mój nowy licznik podwaja wskazania. Otóż rzecz jest banalnie prosta, zapomniałam zdjąć magnes od poprzedniego licznika i założyłam nowy, a więc licznik dwa razy "odhaczał" każdy obrót koła. Niestety, nie ja na to wpadłam, lecz kolega. Gapa jestem i tyle.
Pojechałam dziś na kolejny rajd z cyklu "W osiem dni dookoła Zielonego Wierzchołka Śląska". Tym razem była to gmina Wręczyca. Frekwencja znakomita. W pewnym momencie weszłam na nasyp, żeby sfotografować uczestników.
To jeszcze nie wszyscy. Było nas więcej.
Wśród wielu atrakcji było zwiedzanie rezerwatu "Zamczysko". To nie tylko wały i fosa po warownym gródku, ale też porastające je potężne dęby.
Ukształtowanie terenu kusiło młodszych bikerów do rozpędzania się na dość stromy podjazd.
Nie mogło zabraknąć kościółków drewnianych. Ten jest w Borze Zapilskim.
Ten w Truskolasach. Napotkaliśmy też wiele kapliczek przydrożnych i groby żołnierskie z czasów wojny i powojennych.
Organizatorzy zadbali też o poczęstunek rozmaitymi przysmakami regionalnymi. Były konfitury, miód , ciastka, herbaty ziołowe, bigos, żurek, zimne napoje.
Kategoria wycieczka rowerowa
Gdziekolwiek, czyli do Olsztyna
-
DST
58.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dzisiaj wybieraliśmy się z Krzarą do Kobiernic odwiedzić Niradharę i Kajmana. Niestety tata Krzyśka trafił do szpitala. Mam nadzieję, że wkrótce wróci do swej zwykłej formy, no, ale oczywiście nasze plany legły w gruzach.
Do południa zrobiłam rundkę po sklepach. Między innymi kupiłam nowy licznik, gdyż poprzedni nabrał brzydkiego zwyczaju i podjadał mi kilometry rozłączając się, gdy tylko spuściłam go z oka. 
Ten nowy to licznik-ślicznik. Nie tylko nie zjada ale wręcz podwaja kilometry. Już myślałam, że wpisałam mile zamiast kilometrów, ale nie. Muszę jeszcze dokładnie posprawdzać. Założyłam też nowe chwyty na kierownicę. Po południu, gdy upał nieco zelżał pojechałam do Olsztyna.
Na łąkach kwitną zioła. Pachnie przepięknie.
Kategoria wycieczka rowerowa
Pożegnanie z jeziorami
-
DST
20.00km
-
Teren
10.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Ostatni dzień. Jeszcze dwadzieścia kilometrów po okolicy, żeby pożegnać się z Borami Tucholskimi i piękna godzinka spędzona na rowerze wodnym. 
Kategoria wycieczka rowerowa
Z Łeby do Swornych Gaci
-
DST
102.00km
-
Teren
10.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Na plaży w Łebie. Miło byłoby zostać tu dłużej lecz pora wracać.
Ostatni rzut oka na statki i rybitwy.
Nie obyło się bez przygód i mylenia drogi. Słońce grzało silnie, piekły ramiona od pierwszej opalenizny. Część trasy przebyliśmy jako pasażerowie ciężarówki.
W Swornych Gaciach nad rzeką cierpliwie czekał na nas drewniany rybak.
Kategoria wycieczka rowerowa
Łeba
-
DST
94.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dziś obieramy kurs na Łebę. Droga prowadzi wśród łagodnych zielonych pagórków ozdobionych lustrami jezior.
O czystości powietrza mogą poświadczyć porosty na drzewach.
Drzewa ocieniają drogę osłaniając nas przed prawdziwie letnim już słońcem.
Jesteśmy w Łebie.
Port, plaża, piwo kończą drugi dzień wycieczki.
Kategoria wycieczka rowerowa
Obuwniki
-
DST
58.00km
-
Teren
20.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Znajomi zaproponowali mi wycieczkę. Samochodem do Swornych Gaci, stąd rowerami do Łeby i powrót nieco inną trasą. Nie miałam żadnych konkretnych planów na długi weekend więc ta propozycja, z pewnością bardzo atrakcyjna, jakby spadła mi z nieba. Spakowałam się szybko, Krzara, który miał inne, sportowe plany pomógł mi zamocować bagażnik i ruszyłam w drogę.
W Swornych Gaciach znaleźliśmy się w czwartek rano. Po kilku godzinach snu zapakowaliśmy sakwy na rowery, razem z rowerami przeprawiliśmy się promem przez rzekę i trasę rozpoczęliśmy pięknymi, choć dość zapiaszczonymi ścieżkami Zaborskiego Parku Krajobrazowego.
Bogactwo flory i fauny radowało serca mieszczuchów. Najpierw spotkaliśmy jeża.
Potem padalca, który niezwykle szybko rzucił się do ucieczki, gdy podeszłam do niego z aparatem.
A to dziko rosnące storczyki.
Tuż obok cała kolonia pięknych i rzadkich storczyków obuwników.
Niezwykły okaz dębu.
W zaroślach pisklę jakiegoś nieznanego mi ptaka, może drapieżnika, bo duże i z dużymi pazurami.
Wśród pól, za Półczynem znaleźliśmy nocleg. Jeszcze przemiły spacer po okolicy i dzień pełen wrażeń dobiegł końca.
Kategoria wycieczka rowerowa
Współcześni rycerze jeżdżą na rowerze
-
DST
199.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

To dewiza jednego z moich znajomych. Po raz kolejny przekonałam się o jej prawdziwości. Już myślałam, że nie znajdę towarzystwa na wyjazd do Mosznej. Trasa długa, mało kto ma chęć pedalić 200km po to tylko, żeby powąchać kwiatki. Mój rowerowy przyjaciel zaplanował na ten weekend start na zawodach w Rudnikach. Byłam więc prawie pewna, że pojadę sama. Jednak nie. Krzara okazał się niezawodny. Zlitował się nad słabą niewiastą, dotkniętą ciężką cyklozą i wybrał się ze mną. Może po części powodowało nim zamiłowanie do pokonywania trudności, zaliczył w piątek ostry trening z synem, w sobotę 200km na rowerze, w niedzielę bieg na 13km. Jednak wyjazd zaplanował po swojemu - samochodem do Lublińca, stąd rowerami do Moszny i z powrotem.
Na samym początku niesamowite spotkanie. Omalże nie wpadliśmy na jelonka. Szkoda, że tego nie udało się utrwalić na zdjęciach. Dobrze, że gdzieś w głowie zapisują się filmy z takimi zdarzeniami. Później, przy jakiejś okazji, albo i bez, odtwarzają się ubarwiając szarą codzienność.
Obawiałam się, że w sobotę jazda szosami może być uciążliwa, ze względu na duży ruch samochodów, lecz było całkiem przyjemnie, a niektóre fragmenty drogi do Jemielnicy były wręcz przeurocze. Ulewne deszcze, które tak zaszkodziły ludziom dla roślin były korzystne. Zieleń teraz jest niezwykle soczysta, ma kolor urozmaicony i świeży, koi nerwy i cieszy oczy.
Tu już myślałam, że to Moszna. Pomyliłam się, to fragment bramy do pałacu w Dobrej, obecnie niedostępnego.
A to już Moszna, obfotografowywana ze wszystkich stron.
Azalie pachną i zachwycają barwami, choć już po trosze przekwitają.
Wnętrze pałacu.
Rododendrony odbijają się w parkowym strumyku.
Rododendrony.
Jeszcze kamienny uśmiech wilka...
...i już żegna nas brama z gladiatorami.
Ja tu jeszcze wrócę. Przez Opole i Bory Niemodlińskie :)
Kategoria wycieczka rowerowa

