wycieczka rowerowa
| Dystans całkowity: | 71851.95 km (w terenie 2851.00 km; 3.97%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 1233 |
| Średnio na aktywność: | 58.27 km |
| Więcej statystyk | |
Pechowiec dnia
-
DST
83.00km
-
Teren
35.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Zaczęło się mocno: efektownym lotem przez kierownicę z twardym lądowaniem twarzą na betonie. Proszę Krzyśka, żeby po takim wypadku wrócił do domu, zdezynfekował skaleczenia. Nie, jedziemy. No, dobrze. Przecież go nie zmuszę.
Jedziemy do Boronowa, gdzie zaczyna się trasa wycieczki zorganizowanej przez Bractwo Kuźnic.
Trasa niemal w całości poprowadzona jest pięknymi, leśnymi dróżkami.
Na którejś z tych pięknych dróżek ostry kamień, a może kawałek metalu uszkodził oponę i przedziurawił dętkę. Czyją dętkę? Oczywiście Krzyśka.
Jedziemy dalej. Przed tygodniem nad Jeziorem w Jeziorze zauroczyły mnie wełnianki. Dziś spotykam ja znowu. Tym razem nad Jeziorkiem.
Porost wokół gałązki owinął się niczym kokon.
Słodziutkie niezapominajki podkreślają sielski klimat wycieczki.
Na koniec organizatorzy częstują nas smacznym posiłkiem. Wracamy.
Przygody jednak się nie skończyły. Już w Częstochowie, na ostatnich kilometrach następna kicha. Czyja? Oczywiście Krzyśka, największego pechowca dnia.
Kategoria wycieczka rowerowa
Czermień błotna i komary
-
DST
97.00km
-
Teren
55.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Rano pojechałam do Blachowni. Posiedziałam trochę nad jeziorem obserwując kaczki. Potem spotkałam się z Grześkiem i jego dwoma wychowankami. Razem ruszyliśmy do jeziora w Jeziorze.
Brzegi jeziora porasta wełnianka.
Gdy słońce ją dobrze oświetli kojarzyć się może bardziej z jedwabiem niż z wełną.
Nieco dalej od brzegu wielkie ilości bagna, które teraz też kwitnie i pachnie pięknie.
Dochodząc do kładki zauważyłam kwiaty, których dotąd nie spotkałam. Z tego, czego się później doszukałam w internecie wynika, że to czermień błotna.
Kwiatów było naprawdę wiele, porastały strugę wody tworząc kwietny strumyk. W robieniu zdjęć przeszkadzała jednak chmara agresywnych komarzyc. Nie chcąc, żeby nas te bestie pożarły szybko ruszyliśmy dalej.
Leśnymi, przyjemnymi dróżkami dotarliśmy do Uroczyska Brzoza. Na stawie kwitną grzybienie, a na jego brzegach żółte kosaćce.
Oczywiście nie można było pominąć rozkwitłych właśnie różaneczników. Tych w Pawełkach...
...i tych w Kochcicach.
Drogę powrotną Grzesiek obmyślił ciekawymi, nietypowymi ścieżkami. Czas jakiś mu towarzyszyłam, potem jednak odłączyłam od grupy i powróciłam do jeziora w Jeziorze i mojej nie sfotografowanej w sposób zadowalający czermieni.
Niestety na miejscu okazało się, że kwiatów jest znacznie mniej. Czy jacyś ludzie je pozrywali? Nie wiem. Komarów natomiast znacznie więcej. Dlatego teraz, gdy siedzę i robię ten wpis, cierpię straszliwe katusze :(
Kategoria wycieczka rowerowa
Kierunek Olsztyn
-
DST
49.00km
-
Teren
15.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Na dziś miałam inne plany, ale co robić, gdy pogoda jest taka piękna? Zwyciężyła cykloza, w moim przypadku w wersji light, tzn bez napinki, jak to się teraz mówi. Kierunek Olsztyn.
Tego się nie spodziewałam. Duży, dorodny grzyb. Niestety, robaki były tu przede mną.
Dzisiaj w modzie są te kwiatki. Bodziszek czerwony (o ile się nie mylę).
Kwitną też łubiny.
Przy Lipówkach jak na parkingu. Czy nie lepiej byłoby przejść się kawałek pieszo?
Podcięta Turnia świeci bielą w pełnym słońcu.
A to zamek widziany z Lipówek. Jakiś rowerzysta też tu jest. Może nawet znajomy? Jednak nie będę mu przeszkadzała. Jest tak ładnie, nic więcej nie trzeba.
Kategoria wycieczka rowerowa
Parchowatka
-
DST
89.00km
-
Teren
5.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dziś zaczęliśmy od Poraja, gdyż tam Krzara startował w imprezie Polska Biega, ale o tym to już on sam napisze. Było zabawnie :)
Drugim celem było wzgórze Parchowatka koło Żarek. Krzysiek szukał tam bunkrów, a ja sposobu na miłe spędzenie czasu.
Po drodze zatrzymaliśmy się w Karczmie na drobny posiłek. Smalec do chleba był pyszny.
Parchowatka wyglądała pięknie. Kwitnące łąki i krzewy, białe skałki, intensywnie błękitne niebo. Nawet te bunkry specjalnie nie szpeciły krajobrazu, bo wkopano je w ziemię tak, żeby niewiele wystawało ponad powierzchnię.
Tych kwiatków było tam mnóstwo...
Ślimak w eleganckiej muszli, ale dlaczego wisi do góry nogami?
Ja swój cel zrealizowałam w stu procentach, Krzysiek swój w dziewięćdziesięciu.
Wracamy, Krzysiek po drodze wyszukuje kolejny bunkier. Ja czekam przy cmentarzu. Dwa drzewa obok siebie: jedno rozświetlone słońcem, drugie całe w cieniu.
Na koniec miłe spotkanie towarzyskie.
Czy te piwa to już mi się dwoją w oczach?
Kategoria wycieczka rowerowa
Bez planu
-
DST
86.00km
-
Teren
12.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Prognozy na dziś były niepewne, nie planowałam więc nic konkretnego.
Ruszyłam przez Mstów w stronę Świętej Anny. Z samego rana nawet załapałam się na trochę słońca. Potem, niestety, chmury i od czasu do czsu mniej lub bardziej drobny deszczyk. Do tego zimno.
W Kniei zrobiłam zdjęcie młyna i poszłam do smażalni na rybkę. Przed drzwiami rowery. Otwieram drzwi- znajomi. Miłe pogaduchy przy smacznym posiłku i dalej w drogę.
W Świętej Annie po raz pierwszy trafiam na otwarty kościół.
Bogato zdobione wnętrze.
Kolejny kościół - Św. Mikołaja w Komorowie. Mniej zdobień, za to ładna bryła i naturalna uroda wapiennych murów. Wolę takie budowle.
Za Julianką wjechałam w ścieżkę dydaktyczną, a przy niej taki oto kwiatek. Nie wiem, jak się nazywa.
Stawy Krasianów. Chwila przerwy.
Powrót przez Janów, Olsztyn, Srocko. Po drodze konwalie i znowu deszcz.
Kategoria wycieczka rowerowa
Białka
-
DST
100.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

To ładna rzeka, wciąż się przewija w naszych rowerowych wycieczkach, trzeba będzie kiedyś zrobić trasę od źródeł Białki do jej ujścia do Krztyni.
Dziś jedziemy do Białej Błotnej, obejrzeć stary młyn i stawy. Po drodze mostek, a może raczej bród?
Młyn jest, ale to już podobno Wilków nie Biała Błotna. Nie szkodzi.
Są też stawy i łabędzica na gnieździe.
Dalej w stronę Siamoszyc, Młynów, i znów towarzyszy nam Białka.
Kaczeńców nie brakuje. W Zdowie dopytujemy się o źródła Białki. Okazuje się, że początkiem Białki jest znane nam już Źródło spod Skały.
A to już sanktuarium w Leśniowie. Nad wejściem ładna, choć zapewne współczesna, ikona.
Z drugiej strony bramy druga ikona. Napisy całe się nie zmieściły. Można sobie tekst dopowiedzieć :)
Krzysiek zostanie tu na mszy, a ja nieśpiesznie pojadę w stronę Czewki.
Stara willa obok sanktuarium. Byłam tu już nie raz lecz dotąd umykała mojej uwadze. Jednakże za każdym razem dostrzega się coś innego.
No, dobrze, wracam - tu lody, tam kwiatki, ówdzie koniki. Krzara dogonił mnie przed Olsztynem. No i miałam farta, bo akurat na wjeździe do Częstochowy złapałam kichę. Pan inżynier pomógł mi w tej opresji szybko i fachowo, dziękuję Krzysiu :)
Kategoria wycieczka rowerowa
Za Demą Krzary
-
DST
138.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Krzysiek dopracowuje przebieg Peta Orbity, przy okazji chciał odwiedzić rodzinne strony. Czemu nie? W towarzystwie jedzie się miło, zwłaszcza jeśli to "towarzystwo" wiezie wspólne bagaże i bierze na siebie trudy nawigacji ;)
Pogoda prawdziwie rowerowa. Nie za ciepło, nie za zimno, delikatny wietrzyk, bez deszczu, no i te cudne, wiosenne okoliczności przyrody! Fajnie się jechało.
W Wancerzowie zwróciły moją uwagę ceglane półkolumny w tle krzyża. Ładne, jakoś dotąd ich nie zauważyłam.
W Garnku zatrzymał mnie widok pasącego się stada danieli.
Jeden z nich śmiało podszedł do ogrodzenia.
Gdy tylko się poruszyłam, stado zrywało się do ucieczki, lecz on stał spokojnie. Ta jego odwaga uspokajała pozostałe daniele i zawracały, choć nie tak blisko, jak on.
No to jeszcze jedna fotka i do zobaczenia danielku :)
W Maluszynie dłuższy postój. Stąd pochodzi rodzina Krzyśka. Odwiedzamy cmentarz. Po raz pierwszy widzimy otwartą kaplicę.
Warto zajrzeć. W absydzie malowidło przedstawiające zapewne świętą Annę. Poprawka: świętą Barbarę.
A to cmentarz w w Kurzelowie z zabytkową drewnianą kaplicą. Podobno są tutaj groby dalszej rodziny Krzyśka. Chodzimy po cmentarzu i szukamy, niestety - bez skutku.
Między Szczekocinami i Zawadą znajdujemy zajazd. Niedrogi. Zajmujemy dwa pokoiki i zajadamy się pyszną jajecznicą z prawdziwych, swojskich jaj.
Kategoria wycieczka rowerowa
Jabłonie, kwitnące jabłonie
-
DST
37.00km
-
Teren
5.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Trzeba sprawdzić, czy kwitną. Jeśli jabłonie, to do Mstowa.
Kwitną. Pszczółki zapylają. Będą jabłka :)
Położyć się w sadzie na trawie... Motyle wkoło fruwają. Białe, jak płatki kwiatów jabłoni. Po drodze spłoszyłam dwa bażanty.
Kwiatów zatrzęsienie.
Z Mstowa ruszyłam na Olsztyn przez Małusy. Błękitne niebo miejscami zasnuło się ciemnymi chmurami, zaczęło grzmieć i błyskać. Zmieniłam więc kierunek na domek. Gdy już dotarłam na miejsce trochę popadało. Nie był to groźny deszcz, można było pojeździć dłużej, ale taka mądra to jestem dopiero teraz :(
Kategoria wycieczka rowerowa
Pod wiatr
-
DST
70.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Najpierw kościółek w Gaszynie. Kościółek piękny z wieloma siedemnastowiecznymi zabytkami i parafia znana w okolicy z organizowania Gaszyńskich Majówek. Krzara wybiera się na tę imprezę więc ją z pewnością opisze.
Nasz miły gospodarz podjął się roli przewodnika. Ten dzień miał być przeznaczony na nieśpieszne zwiedzanie okolic Wielunia. W efekcie niezwykle silnego i uparcie wiejącego w twarz wiatru wypoczynkowy program zamienił się w walkę o każdy kilometr. (Przynajmniej dla mnie). O tempie w jakim się poruszałam lepiej nie wspominać. Żeby nie było zbyt lekko, dokuczał też upał i spalona słońcem skóra.
Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie. Byłam tu już kiedyś lecz muzeum było zamknięte. Tym razem udało się je zwiedzić. Świetna sprawa - można się poczuć jak w zamieszkałym, żywym dworze.
Za dworem tarasowo ułożone stawy rybne.
Mlecze nad stawem. Po wierzbie w głębi widać, jaki wiatr nam towarzyszył.
Obiad w Byczynie w Karczmie "Spichlerz". Posiłek smaczny, niedrogi i ładnie podany. Miejsce godne polecenia.
Z okna karczmy widok na średniowieczne mury obronne.
Po obiedzie stwierdziłam, że pora mi gnać do Kluczborka na pociąg, Krzara został dłużej porobić zdjęcia. Szczęśliwie udało się złapać połączenie z Czewką. Powrót rowerem w tych warunkach byłby zabójczy.
Kategoria wycieczka rowerowa
Z wiatrem
-
DST
166.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Zaczyna się baaardzo długi weekend. Dla mnie jednak nie tak bardzo długi. Niestety, nie mogłam wziąć urlopu. Trzeba było powściągnąć apetyt na dalszy wyjazd turystyczny. W zamian w ostatniej chwili uzgodniliśmy z Krzarą objazd fragmentu kolejnej Orbity. Ruszyliśmy jak wariaci, bez zaplanowanego noclegu, bez namiotu, Krzara postawił na naszych rowerowych przyjaciół. Rzeczywiście, można na nich polegać, i Ola (Aleksandrass) i Krzysiek z Gaszyna okazali się bardzo pomocni.
Skorzystaliśmy ze staropolskiej gościnności Krzyśka i jego bliskich. 
Zjawiliśmy się brudni i upoceni po długiej trasie, a gospodarz- jak widać - elegancki, po rocznicowej mszy w kościele.
Gdy zobaczyliśmy dom Krzyśka, to nas zatkało.
Ogród pełen urokliwych zakątków.
Stawy, sad, stare zabudowania... Jest co podziwiać. Nie to najważniejsze, najważniejsi są ludzie - mądrzy, ciepli, serdeczni. Dziękuję za wspaniałą gościnę!
Kategoria wycieczka rowerowa

