Pierogi po bawarsku
-
DST
89.00km
-
Teren
10.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
O tym, że takie danie istnieje, dowiedziałam się z Częstochowskiego Forum Rowerowego. Serwują je w Podlesicach. Tym lepiej, bo w tych okolicach są piękne tereny na rower. Przed tygodniem byłam tu sama, dziś wybrałam się z Krzyśkiem, który po drodze jeszcze zaliczył zawody biegowe (ADHD). Przed tygodniem jechałam ścieżką wśród pól z widokiem na pasmo Skał Rzędkowickich, dziś wybraliśmy drogę wśród tych skałek. Nieśpiesznie wędrowaliśmy z rowerami ciesząc się pięknem tego miejsca i podpatrując amatorów wspinaczki.







Na zakończenie były i pierogi. Rzeczywiście smaczne i inne niż nasze. Warto było spróbować.
Kategoria wycieczka rowerowa
Podsumowanie tygodniowej drobnicy.
-
DST
67.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kilka dni nieplanowanego urlopu, więc nabiłam więcej kaemków niż zwykle.
Wszystkie drogi prowadzą na Górę Zborów
-
DST
93.00km
-
Teren
30.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pociągiem dojechałam do Zawiercia. Niby to blisko, ale wolałam więcej czasu przeznaczyć na włóczęgę w okolicach Skał Rzędkowickich, Podlesickich, Kroczyckich. Z Zawiercia wyprowadził mnie szlak rowerowy w stronę Pomrożyc.
W Pomrożycach za stawem skręciłam w bardzo przyjemny, żółty szlak.
We Włodowicach zatrzymałam się chwilę przy ruinach pałacu.
W Rzędkowicach skręciłam w polną drogę.
Towarzyszył mi widok na pasmo Skał Rzędkowickich.
Wjechałam w całkiem nieznane mi ścieżki.
Jednak wkrótce wyjechałam w centralnym miejscu - pod Górą Zborów.
W drodze na górę łąka pełna kwiatów.
Skałki na Górze Zborów. Może powinnam powiedzieć "na górze zbirów". Napadli, obłupili, kazali zapłacić 5 zł za bilet wstępu. Co to - dyskoteka, cyrk? Nie podoba mi się.
Widok ze schroniska skalnego.
Widok ze szczytu.
Jak tu się złościć w tak pięknych okolicznościach przyrody? Ładnie tu. Czysto. Kosze dyskretnie porozstawiane. Może coś dobrego z tych biletów wyniknie. Zobaczymy.
Amatorzy wspinaczki.
Dalej pojechałam szlakiem zielonym, który, niestety, gdzieś mi się zgubił. Za to złapałam motyla :)
Z leśnych dróżek wyjechałam w pobliżu Kostkowic, gdzie zauroczyły mnie kwitnące kaczeńce. Powrót przez Niegowę, Janów, Żuraw, Małusy.
Trzeba będzie ten pomysł powtórzyć z lepszą mapą i z Krzyśkiem. Pięknych ścieżek jest tam jeszcze sporo.
Kategoria wycieczka rowerowa
Do i z pracy, piątkowa przejażdżka po pracy
-
DST
33.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Wielka(?) dziura
-
DST
87.00km
-
Teren
15.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Tego dnia Krzara miał bogate plany rodzinne, wybrałam się więc sama. Wymyśliłam, że pokręcę się po leśnych ścieżkach tempem emeryckim, do woli podpatrując wszystko to, co kwitnie, zieleni się, fruwa, pełza, świergoli...
Kwiatów coraz większa rozmaitość.
Poletko pierwiosnkowe.
Leśny fiołek.
Wkrótce jednak zaczęłam marznąć. Może dzień nie był taki chłodny, lecz ja ubrałam się nazbyt optymistycznie. Stwierdziłam, że jeśli wjadę na asfalt, to łatwiej będzie mi osiągnąć rozgrzewające tempo jazdy, a i słoneczko może mnie dopieści. Przypomniało mi się co mówił znajomy, że spuszczono wodę ze stawu Amerykan i w tym miejscu jest teraz wielka dziura. Ruszyłam więc do Złotego Potoku.
Po drodze, w Olsztynie zatrzymałam się przy pozostałościach po spalonym budynku. Nie wiem, co to był za budynek.
Tak już się przyzwyczaiłam do tego widoku tej ruinki, że dla mnie wrosła już w olsztyński krajobraz.
No i to już Amerykan. Wielka dziura? Wielka dziura to jest koło Bełchatowa. A ta na pół wyschnięta kałuża? No, owszem - czegoś tu brak.
W Janowie placek po węgiersku w ulubionej knajpce i powrót.
Jeszcze po drodze zahaczyłam o Góry Towarne.
Jeszcze kolejne kwiatki i kolejny wypadzik rowerowy dobiegł końca.
Kategoria wycieczka rowerowa
Przez różowe okulary
-
DST
154.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dobra, przyznaję bez bicia: pomarańczowe, nie różowe. Mój nowy nabytek. Z Lidla. Rzeczywiście w zacienionych miejscach poprawiają widoczność, a przy tym świat wygląda weselej. Odcienie zieleni są tak jaskrawe, że początkowo nie mogłam się przyzwyczaić (kicz?), lecz wkrótce spodobało mi się, bo jakby dzień taki bardziej słoneczny.
Dziś wybraliśmy się z Krzyśkiem w objazd kolejnego fragmentu Orbity. Plany były ambitne, mieliśmy ruszyć o siódmej rano, lecz deszcz opóźnił wyjazd. Skierowaliśmy się do Przystajni, potem przez Starokrzepice, Parzymiechy, Działoszyn, Pajęczno do Ostrołęki, gdzie zamyka się Orbita i stąd już prosto do domu. Nieoczekiwaną atrakcją okazał się obiad w Działoszynie. Szyld raczej nie zachęcał "Kebab, gyros".
Jednak okno wystawowe już zaintrygowało.
Wnętrze starannie udekorowane starociami i figurkami rzeźbionymi w drewnie.
Scenka z koniem zaprzęgniętym do furmanki to pewnie ulubiony motyw twórcy.
Meble stylowe, w oknach szydełkowe firanki, miło było tam posiedzieć.
W dniu beatyfikacji naszego papieża nie mogło zabraknąć i takiego akcentu.
Ten pomnik napotkaliśmy w Pajęcznie.
Za Pajęcznem nieco pobłądziliśmy, co zaowocowało dodatkowymi kilometrami.
Dokładniejszy opis trasy znajduje się u Krzary na blogu.
Kategoria wycieczka rowerowa
Praca, zakupy - tygodniówka.
-
DST
63.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie tylko stokrotki
-
DST
100.00km
-
Teren
15.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

To zdjęcie nie było dziś robione. Teraz wiosna już się rozhulała i mnóstwo kwiatów przeróżnych jest wokół. Niestety, nie zabrałam dziś aparatu. W ogóle nie zamierzałam ruszać się z domu. Miało lać od rana do wieczora. Pożyczyłam książki od Krzyśka i obiecywałam sobie cały dzień przeleniuchować na kanapie z książką w ręku. Budzik obudził mnie o ósmej. Otworzyłam jedno oko i przypomniałam sobie, że nie ma do czego się spieszyć, więc wyłączyłam budzik i przysnęłam znowu. Około jedenastej wstałam, wzięłam książkę do ręki, przeczytałam pół strony, nagle olśnienie - coś tu się nie zgadza. Miało być szaro, mokro, niemiło, a tu piękne słońce za oknem. Można było jednak umówić się na rower - pomyślałam i w tej samej chwili dzwoni Krzara: na którą będziesz gotowa? Za pół godziny. Troszkę się spóźniłam, no i stawiłam się bez aparatu, bo bateria była niezaładowana, Żadnego planu, ale co to szkodzi. Ruszyliśmy wzdłuż Warty, rzadziej przez nas uczęszczanymi ścieżkami, potem dębowcówką do Poraja, stąd do Myszkowa. Krzysiek wpadł na pomysł, żeby odwiedzić Damzaca. To był świetny pomysł, oboje z Moniką przyjęli nas bardzo miło, ugościli świątecznymi pysznościami, obejrzeliśmy ich zdjęcia ze ślubu, wyjątkowo ładne. Dalej Złoty Potok, Siedlec, Olsztyn i tak bez kropli deszczu, przy ładnej, wiosennej pogodzie brzdęknęła równo setka.
Kategoria wycieczka rowerowa
Z tygodnia: praca+zakupy
-
DST
69.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Zajączek w tym roku po raz pierwszy przyniósł mi prezent na Wielkanoc. Szczerze mówiąc, podejrzewam, że pod zajączka podszył się Krzara, ale prezent cieszy.
Wszystkim tu zaglądającym życzę Wesołego Alleluja!

