anwi prowadzi tutaj blog rowerowy

Zawilce, orliki i inne takie

  • DST 52.00km
  • Teren 14.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 maja 2013 | dodano: 24.05.2013


Ten kwiat nie nazywa się adidas ;) lecz anemone sylwestris, czyli zawilec wielkokwiatowy. Napis na plecaku ma 10cm długości, więc widać, że to nie zwykły zawilec lecz bardzowielkokwiatowy. Dumna jestem z tego znaleziska.

Wpadło mi trochę niezaplanowanego urlopu, trzeba było ten czas wykorzystać. Na co? Choćby na krótki wypad na Jurę.

Pogoda taka sobie, brak słońca. Za to mnóstwo kwiatów, zapachów, ptasich głosów.

To wilczomlecze w towarzystwie... No, jeszcze nie wiem, jak te kwiatki się nazywają, ale się dowiem.

Goździk kartuzek.

To orliki. Byłam zaskoczona, jak wysoko na stromej ścianie skalnej potrafią wyrosnąć!

Kokorycz wielokwiatowa.
Przydałby się jeszcze aparat do zapisywania zapachów. Byłoby co odtwarzać w zimowe wieczory.


Kategoria wycieczka rowerowa

Drobnica tygodniowa

  • DST 37.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 maja 2013 | dodano: 24.05.2013


Kategoria po mieście

Oprócz błękitnego nieba...

  • DST 118.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 19 maja 2013 | dodano: 20.05.2013

Wybrałam się z Krzyśkiem do Działoszyna. On startował tam w zawodach NW, ja zamyślałam pojechać dalej, do Konopnicy, gdzie znajdują się ciekawe ślady grodziska. Po drodze zmieniłam jednak plany. Piękne słońce i błękitne niebo sprawiło, że przestało mi zależeć na zwiedzaniu- tu gdzie byłam było mi dobrze. Konopnica nie zginie, wybierzemy się tam razem w innym terminie, przy okazji warto będzie z pewnością przejechać jak najdłuższy odcinek Szlaku Bursztynowego.

Przed zawodami zwiedziliśmy jeszcze wspólnie wapiennik w Raciszynie, jeden z wielu w tej okolicy.
Zajrzeliśmy też do jaskini Ewy koło wsi Draby. Ponieważ nie mieliśmy ani ubrań, ani nie zapoznaliśmy się z planami jaskini poprzestaliśmy na zejściu drabinką w głąb studni. I tak zdążyłam nieźle się upaprać.

Niedaleko jaskini stary kamieniołom. W kamieniołomie znów wapiennik.

Tutaj Krzysiek odłączył się, żeby zarejestrować się w biurze zawodów i zrobić rozgrzewkę, a ja nieśpiesznie powłóczyłam się pobliskimi ścieżkami.

Napotkałam następne wapienniki.

Jest ich w okolicy niezła "kolekcja".

Krzyśkowi poszło świetnie- trzeci w open. Pudło. Dekoracji zawodników przyglądał się konik-balonik szybujący wysoko w koronach drzew.


Kategoria wycieczka rowerowa

Drobnica tygodniowa

  • DST 43.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 maja 2013 | dodano: 20.05.2013



KKTA nie boi się deszczu

  • DST 14.00km
  • Aktywność Chodzenie
Sobota, 11 maja 2013 | dodano: 12.05.2013

Krzara namówił mnie na wyjazd z KKTA w Góry Sowie. Chodzenie po górach to nie moja bajka, lecz czasem warto coś odmienić. Proponowane były dwie trasy, o długości 24 i 14 km, wybrałam krótszą.

Widoki ładne, Sowie Góry pełne tajemnic i obiektów godnych zainteresownia, a przy tym świetne na rower. Trzeba będzie powrócić tu z rowerami na kilka dni.

Dzisiejszy dzień od początku do końca deszczowy. Pomimo złej pogody stawiło się 65 piechurów z Blachowni, Częstochowy, Gaszyna i nie tylko. Krzysiek z KKTA i ksiądz Jacek z Gaszyna mają moc przyciągania ludzi.


Kategoria zamiast roweru

Drobnica tygodniowa

  • DST 47.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 10 maja 2013 | dodano: 10.05.2013


Kategoria po mieście

Sygontka, Czarny Kamień

  • DST 105.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 5 maja 2013 | dodano: 07.05.2013

Znowu prognozy straszyły. Po południu miały być burze, ulewy, porywy wiatru we wszystkich możliwych kierunkach. Krzysiek uziemiony anginą, Grzesiek sprawami zawodowymi. Wybrałam się sama.

Ledwo wyjechałam za miasto już zatrzymały mnie wesoło jaskrawe tulipany, które ktoś posadził wzdłuż przydrożnego rowu.
Moim pierwotnym celem był pstrąg w Sygontce. Na miejscu stwierdziłam jednak, że nie jestem głodna. Powłóczyłam się trochę w okolicach Wiercicy.

Poprzyglądałam się rzece i kwitnącym kaczeńcom i ruszyłam w stronę Janowa. Po chwili radosna wieść od Krzary: zmiana prognozy, padać nie będzie. Super! W Złotym Potoku zrobiłam postój na rybkę i zastanowiłam się, gdzie jechać. Godzina już późna, wiele nie ujadę, może być Czarny Kamień, a dokładniej pobliskie wzgórze ze skałkami, które Grzesiek polecał mi jako godne obejrzenia.

Nie było trudno znaleźć to miejsce.




Skałki ładne, rzeczywiście, wokół piękny las bukowy. Warto było tu zajrzeć.

W drodze powrotnej chwila relaksu w Górach Towarnych. Maj całą gębą.


Kategoria wycieczka rowerowa

Deszczowy powrót z Gołkowic

  • DST 96.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 maja 2013 | dodano: 07.05.2013


I tak obudziliśmy się w gorzelni. He, he, nie myślcie sobie bóg wie czego, nic z "tych rzeczy".

Rano śniadanie w pałacu (smaczne i niedrogie), potem spacer po parku.
Znów spotykamy gospodarza, zaprzyjaźnione już psy i konie. Pan Janusz proponuje pływanie łódką i wędkowanie, my jednak dziękujemy - musimy się zbierać, bo prognozy dziś nieciekawe, ma być burzowo i deszczowo.

Jeszcze wybraliśmy się zobaczyć tutejszy kościółek i powrót.

Drewniany kościół w Gołkowicach © anwi
Widok na zamgloną Byczynę © anwi

W drodze powrotnej znów Byczyna, zamglona i mokra od deszczu.


Kategoria wycieczka rowerowa

Do Gołkowic przez Gaszyn

  • DST 109.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 maja 2013 | dodano: 07.05.2013


Najpierw były zawody Nordic Walking w Gaszynie. Na zdjęciu pierwszy zawodnik. Pierwszy zawodnik został zdyskwalifikowany z powodu braku kijków. Obszerniejszą relację z zawodów zamieścił Krzara na swoim blogu. Ja, jak zwykle znalazłam się tu ze względów towarzysko-turystyczno-rowerowych. Celem turystycznym natomiast był pałac w Gołkowicach koło Byczyny.
Najpierw Byczyna w wiosennej szacie.

Byczyna, kwitnące drzewa © anwi

Kwitną drzewa.
Kwitną forsycje. Brak tylko słońca.
Potem kolacja w Spichlerzu i jedziemy do Gołkowic.

Pałac robi wrażenie, także otaczający go rozległy park z okazami potężnych, starych lip. Jak tu musi miodnie pachnieć w lipcu...
Zaraz po wejściu podchodzi do nas właściciel i niemal przemocą sadza na konie. Dla ścisłości: Krzyśka oczywiście nie trzeba było namawiać, lecz ja się bałam.
W Gołkowicach na koniach © anwi
Warto było ten strach przełamać.
Końskie peszczoty © anwi
Cierpliwy, mądry koń zasługuje na podziękowanie.
Poza pałacem Jest tu także oficyna i stara gorzelnia. Ponieważ wszystkie pokoje w pałacu były zajęte trafiliśmy do gorzelni. Warunki spartańskie lecz dla nas liczy się przygoda nie komfort, a miejsce jest naprawdę ciekawe i ma swój specyficzny klimat.


Kategoria wycieczka rowerowa

Do i z pracy

  • DST 16.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 kwietnia 2013 | dodano: 10.05.2013


Kategoria po mieście