Zbiorczo z tygodnia: praca, zakupy.
-
DST
67.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Na ciulim do Lelowa
-
DST
112.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
To był pomysł Krzary. Jednak nie czułam się dziś dobrze. Od wczoraj dokucza mi ból gardła i katar. Rano pełna wahań zmierzyłam temperaturę - 36,6. Jadę! Krzysiek ma podobne dolegliwości - razem kwękać przyjemniej, zwłaszcza na rowerach i w taki słoneczny dzień jak dziś.
Na wjeździe do Lelowa niespodzianka - remont mostu przy starym młynie. Ciekawe jak tu się zmieni za parę miesięcy. 
Cmentarz w Lelowie pięknie położony na górce. Lubię tu zaglądać. Tym razem wchodząc spłoszyłam wiewiórkę. Szkoda, że uciekła.
A to już cel naszej wycieczki. Ciulim smakował nam obojgu.
Powrót przez Przyrów, Świętą Annę, Mstów.
Jeszcze upolowałam stadko wróbli dla Kajmana, jeszcze kapeć Krzyśka i zepsuta pompka i tak, z małymi kłopotami zakończyliśmy kolejny rowerowy wypad.
Kategoria wycieczka rowerowa
Po mieście, to tu, to ówdzie.
-
DST
32.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Z powodu pewnej smutnej uroczystości nie ruszyłam dziś za miasto. Pogoda jednak była taka piękna, że pokręciłam trochę po mieście, trochę załatwiając drobne zakupy, trochę dla przyjemności.
Zbiorczo z tygodnia: praca, zakupy.
-
DST
52.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Na łowy!
-
DST
114.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Oj, niedobrze, niedobrze - jojczyłam cały wieczór, gdy wyczytałam w necie, że Kajman upolował już całe stadko wróbli, a ja nic - zero. Trzeba było bezwzględnie spiąć się dzisiaj i ruszyć na polowanie. W polowaniu towarzyszył mi Nowy.
Dotąd nie miałam refleksu. Przyda się.
Długo trwało nim coś wytropiłam. Gdy zobaczyłam więc to, co powyżej ucieszyłam się i czym prędzej sfociłam, wątpiąc, czy coś bardziej wróblowatego uda mi się znaleźć. Jednak: żuraw też wróbel. Nieprawdaż?
Wkrótce spotkało mnie większe szczęście i za jednym zamachem ustrzeliłam trzy sztuki. Co prawda, jeden wróbel bez głowy, ale co tam, sztuka się liczy.
Niedługo pojawił się następny wróbel. Gatunku nie umiałam jednak zidentyfikować. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym nasz znakomity wróblolog Kajman, a może któraś z nie mniej świetnych wróblolożek Niradhara lub Alistar?
Obok podobny osobnik.
I następny. Ten, to zapewne lider.
Myślę, że należy sformułować tezę, że wróble, tak jak nieszczęścia, chodzą stadami.
I znów przez długie kilometry nie napotykałam żadnej łownej zwierzyny. Dopiero w Kusiętach. Jest! I to nie byle jaki, bo patriotyczny - z jednym okiem czerwonym, a drugim białym.
I niedaleko, w Srocku, jakby potwierdzając moją teorię pojawił się kolejny, podobny osobnik.
Obok - następny. I jeszcze postać z parasolem, jak uosobienie tej troski i ochrony jaką powinniśmy otaczać nasze drogie wróble.
Ktoś mógłby może zarzucić mi, że wróble, które upolowałam są takie trochę sztywne, no, ale co miałam zrobić, skoro te mniej sztywne mi pouciekały. Dopiero w Częstochowie, na Warcie znalazły się takie, które chciały popozować.
I po co było jechać tyle kilometrów?.
Jak to po co - żeby oswoić Nowego.
Kategoria wycieczka rowerowa
Zbiorczo od początku marca: praca, sklepy.
-
DST
94.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
W tym tygodniu było sporo jazdy po sklepach, gdyż zamierzałam kupić rower. Dziś kupiłam i zrobiłam sobie małą jazdę próbną. Rower crossowy Authora Reflex. Jutro planuję na nim pojechać trochę dalej.
Kategoria po mieście
Ostatni dzień lutego. Praca, sklep.
-
DST
10.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Jaskinia Ludwinowska
-
DST
86.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Znak rozpoznawczy tej jaskini to potężny komin, wyglądający od wewnątrz jak jakaś budowla.
Żeby dostać się do niej, musieliśmy z Krzarą trochę się natrudzić, jednak okolica piękna i słońce też zaczęło nam przyświecać.
Tak wygląda główny otwór wejściowy. Obszerny, nie tak trudny do odnalezienia, jak to opisują w przewodnikach. Co prawda jest zima, więc zieleń nie przesłania widoku.
Ten sam otwór od wewnątrz.
W środku odkryłam ślady człowieka jaskiniowego ;)
Nawet trochę się pociorałam, drugie wyjście raczej ciasne.
Nie byłam dotąd w tym miejscu. Jeszcze tu wrócę. Wiele pięknych skałek i urokliwych ścieżek. Niestety, ścieżki wciąż zatarasowane drzewami połamanymi przez zeszłoroczny zamarzający deszcz. Może dlatego na śniegu nie widzieliśmy żadnych śladów butów. Jedynie zwierzęce łapki.
Kategoria wycieczka rowerowa
Pokibicować Krzyśkowi
-
DST
85.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Krzara wybrał się dziś na zawody biegowe do Lublińca. Pojechałam dla towarzystwa.
Częstochowa wystawiła wspaniałą reprezentację. Oto przesympatyczni "Zabiegani - Częstochowa"
Najlepszym spośród nich w tych zawodach okazał się być Damzac, nasz : bikestatsowicz. Wielkie brawa! W klasyfikacji ogólnej czwarty.
Krzarze też źle nie poszło. No, ale o tym to już on sam napisze.
Gwiazdą imprezy była jednak sarna, która wbiegła na stadion na ostatnim okrążeniu. Szkoda, że bez numeru startowego.
Kategoria wycieczka rowerowa
Do pracy, z tygodnia
-
DST
42.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście

