anwi prowadzi tutaj blog rowerowy

Niedziela zakupowa

  • DST 14.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 20 lutego 2011 | dodano: 20.02.2011


Kategoria po mieście

Siedlecka Dupka

  • DST 68.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 lutego 2011 | dodano: 19.02.2011



Nieraz zastanawiałam się skąd wzięła się taka "nieprzyzwoita" nazwa. Dopiero teraz, planując wycieczkę znalazłam wyjaśnienie. Otóż słowo dupka kiedyś oznaczało dziurę w ziemi. Nazwa pagórka "Dupka" pochodzi więc od jaskini, która się w nim mieści. Rowery zostawiliśmy więc na Dupce pod dupką.



A oto rzeczona jaskinia. Jest i legenda. Jak powszechnie wiadomo, pan Twardowski podpisał cyrograf z diabłem. Gdy przyszedł czas na wywiązanie się z umowy postanowił jednak uciec. Jego droga wiodła przez Siedlec i tam właśnie diabeł niemalże go dopadł, tak, że przed Twardowskim otworzyły się już bramy piekła, a piekielny ogień wypalił część ziemi. W ten sposób powstała Pustynia Siedlecka, a miejsce, w którym rozwarła się ziemia nazywa się Piekło. Teraz diabeł już był pewny swego. Usiadł na pobliskiej górce i tak się śmiał, że aż popierdywał z uciechy. Tak wypierdził dziurę w ziemi, zwaną Jaskinią na Dupce.



Wejście do jaskini było śliskie i zdradliwe, bo pod grubą warstwą liści nie było widać oblodzonych powierzchni, a w większości kamienie były ruchome i nie dawały podparcia. Z pomocą Krzary jednak zeszłam szczęśliwie.



Jazda rowerem trochę mnie zmęczyła, zwłaszcza, że długi czas jechałam na flaku, z przyjemnością więc pokrzepiłam się śniadaniem i gorącą herbatą od Krzyśka.



A tu ślady palców? Nawet pasują, tylko liczba się nie zgadza ;)



W głębi też podobne draperie. Tutaj przysiadła ćma.



Krzysiek wciskał się jeszcze w wąskie korytarze na końcu jaskini. To już sobie odpuściłam i ruszyłam z powrotem do góry.



Wyjść jest łatwiej, choć równie ślisko.



Podeszliśmy jeszcze od strony drugiego otworu.
Sople, standardowa dekoracja o tej porze roku.
A w głowie już kolejne jaskinie. Oj, zdaje się, połknęłam tego bakcyla.


Kategoria wycieczka rowerowa

Praca, itp z tygodnia

  • DST 48.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 lutego 2011 | dodano: 18.02.2011


Kategoria po mieście

Jaskinia o pięciu wejściach

  • DST 81.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 lutego 2011 | dodano: 13.02.2011

Jest taka jaskinia w rezerwacie Ostrężnik, najbardziej tajemniczym miejscu na Jurze. Tajemniczym, bo są tam ruiny zamku, o którym właściwie nic nie wiadomo, ani kto go wybudował, ani do czego służył. Może pełnił funkcje obronne, może był więzieniem, może po zbudowaniu nie został zamieszkany, może służył rozbójnikom.



Ot, był sobie zamek, od połowy XIV wieku, a teraz można oglądać skąpe resztki potężnych niegdyś murów i snuć najprzeróżniejsze domysły.



A do tego jeszcze u podnóża zamku biją Źródła Ważnych Zdarzeń, źródła okresowe, które uaktywniają się w czasach szczególnej wagi dla Polski. Teraz właśnie woda wypływa z nich obficie. Oj!



Skała, w której mieści się jaskinia przypomina ser szwajcarski. Aż dziw, że jeszcze się nie rozpadła. Główne wejście ma swoją nazwę - Płuca.



Rezerwat można zwiedzić komfortowo, po schodkach. My jednak ambitnie pchamy się dziurami.



Zaraz przy wejściu spotykamy znajomych. Oni jednak mają nieco inne plany.



Nie trzeba długo się ciorać, żeby zobaczyć kolejny otwór.



I znów jestem przy wejściu.



Są także ciekawe nacieki lodowe.



A na zewnątrz wiją się jakieś dziwne formy, może to smoki, może królewicz zamieniony w krokodyla, może jakiś chciwiec poszukuje zagubionej perły, a może to wampirki i diablice rozpoczynają swój szalony taniec. W takim miejscu jak to wszystko jest możliwe.


Kategoria wycieczka rowerowa

Sobotnie kręcenie po mieście

  • DST 23.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 lutego 2011 | dodano: 12.02.2011


Kategoria po mieście

Dojazdy do pracy z tygodnia

  • DST 48.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 lutego 2011 | dodano: 11.02.2011


Kategoria po mieście

Niedziela w mieście

  • DST 34.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 lutego 2011 | dodano: 06.02.2011

W ostatnich latach nieczęsto mi się to zdarza, jednak dziś zniechęciły mnie prognozy pogody i szare niebo. Rano wybrałam się do Tesco. Potem, jako, że było w miarę sucho skierowałam się do Parku Lisinieckiego i do Lasku Aniołowskiego. Już zaczęłam żałować, że nie ruszyłam gdzieś dalej, gdy rozpadało się nieco bardziej konkretnie.


Kategoria po mieście

Po mieście, zakupy itp

  • DST 24.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 lutego 2011 | dodano: 05.02.2011


Kategoria po mieście

Dojazdy do pracy od 1 lutego

  • DST 36.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 lutego 2011 | dodano: 04.02.2011


Kategoria po mieście

Do i z pracy, poczta

  • DST 9.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 31 stycznia 2011 | dodano: 31.01.2011


Kategoria po mieście