Do pracy, w pracy, z pracy
-
DST
12.60km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Kolorowe pobocza
-
DST
61.00km
-
Teren
5.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Udało mi się nie zmoknąć. Tak szczęśliwie wycelowałam między jednym a drugim opadem deszczu. Co prawda niebo było zachmurzone, szare, ale były: kolorowe pobocza.
Kolorowe pobocze 2
Kolorowe pobocze 3
Kolorowe pobocze 4
Kolorowe pobocze 5
Kolorowe pobocze 6
Kolorowe pobocze 7
Kolorowe pobocze 8
Ponownie rezerwat "Zamczysko"
-
DST
63.00km
-
Teren
7.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Tym razem, żeby pokazać go Krzyśkowi.
Trochę błota posmakowaliśmy jeszcze po drodze. W samym rezerwacie błoto i komary, ale jak zawsze urokliwie i atrakcyjnie.
We Wręczycy rozstaliśmy się. Krzysiek wrócił do chorego ojca, a ja ruszyłam na Herby i z powrotem na Blachownię.
Kategoria wycieczka rowerowa
Praca, Tesco, warzywniak
-
DST
14.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Praca, rundka po sklepach
-
DST
15.70km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poszukiwania siodełka zakończone fiaskiem. Jest nadzieja na piątek. Zobaczymy.
Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Zagadka rozwiązana
-
DST
89.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Zastanawiałam się wczoraj nad tym, dlaczego mój nowy licznik podwaja wskazania. Otóż rzecz jest banalnie prosta, zapomniałam zdjąć magnes od poprzedniego licznika i założyłam nowy, a więc licznik dwa razy "odhaczał" każdy obrót koła. Niestety, nie ja na to wpadłam, lecz kolega. Gapa jestem i tyle.
Pojechałam dziś na kolejny rajd z cyklu "W osiem dni dookoła Zielonego Wierzchołka Śląska". Tym razem była to gmina Wręczyca. Frekwencja znakomita. W pewnym momencie weszłam na nasyp, żeby sfotografować uczestników.
To jeszcze nie wszyscy. Było nas więcej.
Wśród wielu atrakcji było zwiedzanie rezerwatu "Zamczysko". To nie tylko wały i fosa po warownym gródku, ale też porastające je potężne dęby.
Ukształtowanie terenu kusiło młodszych bikerów do rozpędzania się na dość stromy podjazd.
Nie mogło zabraknąć kościółków drewnianych. Ten jest w Borze Zapilskim.
Ten w Truskolasach. Napotkaliśmy też wiele kapliczek przydrożnych i groby żołnierskie z czasów wojny i powojennych.
Organizatorzy zadbali też o poczęstunek rozmaitymi przysmakami regionalnymi. Były konfitury, miód , ciastka, herbaty ziołowe, bigos, żurek, zimne napoje.
Kategoria wycieczka rowerowa

