Dwie pętelki
-
DST
31.00km
-
Teren
27.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Krzara planuje poprowadzenie wycieczki wokół Podlesic. Dziś była przymiarka trasy. Do Podlesic dojechaliśmy samochodem, stąd rozpoczęliśmy pierwszą pętelkę od wjazdu na zamek Bąkowiec. Garść fotek z zamku::
Skąd takie nowoczesne okno w murze? Szczerze mówiąc, nie wiem, które fragmenty murów pochodzą z historycznego zamku, a które wybudował Czeczot przed wojną.
Ładna, żelazna barierka i schody prowadzą do napisu "Wstęp wzbroniony".
Ścieżka wokół zamku jest urokliwa.
Wdrapałam się na skałkę, żeby popatrzeć na przebarwiające się już liście.
Pogoda dziś wspaniała. Lato nie rozpieszczało, cały tydzień deszczowy, a weekend marzenie.
Na tle błękitnego nieba bieleją olbrzymie głazy i mur z drobnych kamieni.
Ostre słońce przedziera się przez gałęzie.
Dalej skierowaliśmy się do Rzędkowic, skąd ruszyliśmy zielonym szlakiem turystycznym wzdłuż skał:

Tym samym szlakiem pojechaliśmy dalej, pod Górę Zborów. Tam zaczynała się następna pętelka, początkowo nadal zielonym szlakiem, trudnym na tym odcinku, do Siamoszyc i powrót terenem do Podlesic.
Mój rowerek już nieco zmęczony.
Na koniec nagroda. Mnie już wolno - nie prowadzę :)
Kategoria wycieczka rowerowa
Jestem mistrz i kropka.
-
DST
42.00km
-
Teren
10.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dziś wybrałam się z Krzarą na grzyby. Nie ma co ukrywać, to był falstart.
Po drodze jeszcze drobne usterki. No, nie zapowiadało się dobrze.
Wycieczkę uratowały robale.
Piękny żuk a obok mrówcze (?) jaja.
Ten sam żuk od pyska.
Konik polny na róży.
I jeszcze zalew w starej piaskowni.
Pora wyjaśnić, dlaczego jestem mistrzem. Otóż pani (panu) plastyczce zabrakło miejsca na całe słowo "Mistrzostwa", a Krzarze, który brał udział w tym duathlonie zabrakło koszulki w odpowiednim rozmiarze, wziął więc taką w którą tylko ja mogłam się zmieścić i ją mi sprezentował. Tak zostałam mistrzem i kropka.
Kategoria wycieczka rowerowa
Podsumowanie tygodniowej drobnicy
-
DST
46.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Z Krzarą do jeziora w Jeziorze
-
DST
57.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tym razem bez zdjęć. Akumulatorek za nic nie chciał się naładować. Coś mi się sprzęt buntuje ostatnio. Spróbuję kupić nową bateryjkę, może to wystarczy :(
Kategoria wycieczka rowerowa
W okolicach Kępna
-
DST
107.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka zaplanowana i poprowadzona przez Bugsa. Grzesiek zawiózł nas samochodem do Krzywiczyn i stąd rozpoczęliśmy objazd trasy. 
Powyżej kościółek w Krzywiczynach.
A oto statystyka ;)
Rezerwaty - sztuk trzy - Krzywiczyny, Komorzno i Studnica
Arboretum jedna sztuka - w Laskach
Drewniane kościoły - dziesięć sztuk
Synagoga w Kępnie - jedna
Pałace, dworki - 11 sztuk
Rynki, ryneczki - 5 sztuk
Ruinka romantyczna - jedna sztuka(w Szymonkowie).
Jak łatwo zauważyć, podstawowy zestaw turystyczny (ZT) to kościółek drewniany i pałac. Bugs dołączył do tego także nepomuki, którymi szczególnie się interesuje. Nie ujęłam ich statystycznie, czasem przypadało po kilka nepomuków na miejscowość, więc ich łączna liczba była imponująca. Nie będę opisywała wszystkich zwiedzanych obiektów, z pewnością coś bym pokręciła, bo to tereny zupełnie nowe dla mnie.
Zdjęcia typowego ZT z miejscowości Laski:
Drewniany kościół i dzwonnica trójdzwonowa.
Remontowany pałac w Laskach.
Maszkara nad wejściem do pałacu.
Czasem trzeba było przejść przez pole kukurydzy, żeby obejrzeć pałac.
Byłabym zapomniała - oglądaliśmy też zabytkowe budynki szachulcowe - sztuk ??
Pogoda cudowna. Drogi, którymi jechaliśmy lekkie, łatwe i przyjemne.
Na rynku w Kępnie spotykamy wysokich ludzi.
Wielki Buczek. Klimatyczna miejscówka. Ten kościółek podobał mi się najbardziej.
Pogoda piękna, lecz dzień robi się coraz krótszy, gdy wracamy do samochodu słońce już chyli się ku zachodowi.
Kategoria wycieczka rowerowa
Drobnica tygodniowa
-
DST
33.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Alistar w krainie nietoperzy
-
DST
87.00km
-
Teren
10.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Nareszcie ją poznałam - miła, inteligentna buzia, ciepły uśmiech. Dokładnie tak, jak można spodziewać się czytając jej bloga.
Spotkałyśmy się skoro świt o 8.30 i od razu wsiadłyśmy na... ona na swoją Chmurkę, ja na mój (mniej poetyczny) rower.
Oczywiście Olsztyn musiał być na pierwszym miejscu.
Alistar pochłonięta foceniem roślinek skalnych.
Do Spichlerza też warto zajrzeć. Wybór dalszej trasy pozostawiłam mojej towarzyszce. Gdy tylko usłyszała o źródełkach wybrała Złoty Potok, choć to wcale nie tak blisko.
Złot Potok - Dworek Krasińskiego i lwy sprzed pałacu Raczyńskich. Tutaj dałam plamę. Wybrałam w parku pałacowym złą ścieżkę i skierowałam się nie tam, gdzie zamierzałam. A, że trafiłyśmy na zjazd bardzo miłą alejką... Wracać później było mniej miło po piachu i kamolach :(
Z niewielkim poślizgiem, jednak dotarłyśmy do źródełek. Tu obowiązkowa sesja fotograficzna. Jeszcze pstrąg, jeszcze Brama Twardowskiego i wracamy, po drodze mijając Pustynię Siedlecką i drewniany kościółek w Zrębicach.
Jaskinia oczywiście także musiała być. Wybór padł na Jaskinię w Zielonej Górze, która moim zdaniem jest najładniejsza w okolicy a zarazem łatwo dostępna. Tutaj przyłączył się do nas Krzara, który zaopiekował się miłym gościem. Nietoperzy niestety nie znaleźliśmy. Może latem przenoszą się gdzie indziej?
Dzień już się kończy. Jeszcze mały spacerek po Zielonej Górze. Zachodzące słońce rzuca piękne płomienne refleksy na białe skały. A my powoli się żegnamy.
Do zobaczenia!
Kategoria wycieczka rowerowa
Po mieście, podsumowanie tygodnia
-
DST
63.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Wycieczka z Bartexem
-
DST
62.00km
-
Teren
15.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Właściwie miałam inne plany na tę niedzielę, jednak Bartkowi nie umiałam odmówić - jest zbyt uprzejmy. Zresztą nie pożałowałam. 
Pojechaliśmy do Agrozagrody w Biskupicach. No, tu mnie jeszcze nie było! A zdawało mi się, że wszystkie okoliczne kąty mam już zjeżdżone.
To miejsce jakby stworzone do tego, żeby "leżeć na dowolnie wybranym boku". Jest to także miejsce pełne zwierząt.
Kilka kotów. Co jeden, to bardziej uroczy.
Konie. Tu akurat klacz karmi źrebaka.
Charty. Mogliśmy oglądać trzy pary biegnące za wabikiem. Imponująca prędkość!
Kilkanaście psów rasy husky. Jedna z pasji właściciela to psie zaprzęgi. Oglądaliśmy psy, oglądaliśmy sanki, wysłuchaliśmy ciekawych informacji o tym pięknym sporcie.
Nawet gęsi tam były. Największą atrakcją dla mnie był piesek - grzywacz chiński imieniem Pingo. Nacykałam mu fotek kilkadziesiąt, niestety mój aparat zgłupiał, stracił świadomość czasu i pozjadał mi mnóstwo zdjęć. Może nie pozjadał, może przebywają gdzieś poza czasem, dla mnie jednak niestety ich nie ma.
Oglądaliśmy zwierzaki, panie zajmujące się rękodziełem pokazywały zainteresowanym osobom jak się robi korale, koronki itp, a pod rusztem płonęło ognisko. Kiełbaski, żurek, napoje, słodkości - to wszystko na koszt gościnnego gospodarza wycieczki.
Na wielkie uznanie zasługują najmłodsze bikerki, które pokonały kilkadziesiąt kilometrów po piachu, kamieniach, w upalnym słońcu. Podjazd do Choronia był prawdziwym wyzwaniem nie tylko dla nich.
Kategoria wycieczka rowerowa
Po mieście, podsumowanie tygodnia
-
DST
37.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście

