Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Integracyjnie
-
DST
144.00km
-
Teren
8.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Już dawno obiecywaliśmy sobie z Krzyśkiem, że odwiedzimy Niradharę i Kajmana. Wreszcie się udało. Wyruszyliśmy pociągiem do Zawiercia. Stąd rowerami przez Olkusz, Trzebinię, Babice, Andrychów, Przełęcz Kocierską w stronę Jeziora Żywieckiego.
Urok symetrii. Te schody wiodą do koścoła w Trzebini.
A tutaj kiedyś były schody. Prowadziły na zamek Lipowiec. Nie wiem, co się z nimi stało. Szkoda, nadawały oryginalny charakter temu miejscu.
To już podjazd na Przełęcz Kocierską. Piękne widoki, sporo potu i radość, że dotarliśmy w góry.
Na zjeździe dziurawy asfalt, przewiało mnie, choć ostrożnie jechałam na hamulcach. Zrobiliśmy krótką przerwę, żeby nacieszyć się bystrym, górskim potokiem.
No i wreszcie spotykamy Elę i Piotra. Oboje są uroczymi, ciepłymi ludźmi, zasłużenie stanowią najpopularniejszą parę na Bikestatsie.
Pokazali nam najbardziej widokowe miejsca na drodze wzdłuż jezior Żywieckiego i Międzybrodzkiego, zaprosili do siebie na złocisty izotonik. Niestety, czasu mieliśmy już niewiele, bo Krzysiek śpieszył się do domu. "Pogościliśmy się" więc w tempie ekspresowym i z wdzięcznością przyjęliśmy propozycję podwiezienia nas na dworzec razem z rowerami. Gdyby nie to, noc mielibyśmy zarwaną, a chory ojciec Krzyśka pewnie martwiłby się jego przedłużającą się nieobecnością.
Kategoria wycieczka rowerowa
Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Zielony Wierzchołek Śląska - Przystajń
-
DST
106.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejna wycieczka z ośmioetapowego rajdu.
Co to za kwiatki? Ostatnio wszędzie spotykam je w wielkich ilościach i w kilku odmianach kolorystycznych. Niestety nie wiem, jak ta roślina się nazywa.
Wycieczka była ciekawie poprowadzona, wśród pól i lasów, podziwialiśmy przydrożne kapliczki, urokliwe rzeczułki, mostki i wszelkie ciekawe miejsca wokół Przystajni. Była też i kałuża imponujących rozmiarów.
Jednak największą atrakcją była zagroda młynarska w Kamińsku.
Można było wejść do środka i podziwiać stare urządzenia młynarskie.
Niesamowity klimat. Tutaj czas się zatrzymał.
Jakie piękne były te stare maszyny.
To wszystko wciąż działa.
No, to są zębatki!
A przed młynem grzyby suszą się na słońcu.
Kategoria wycieczka rowerowa
Lipa w Młoszowej
-
DST
131.00km
-
Teren
10.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Potężna lipa rośnie przed pałacem w Młoszowej.
Gdy się spojrzy z drugiej strony nie wygląda już tak potężnie.
Jednak z pewnością jest bardzo interesująca.
No, ale od początku. Wybrałam się do Trzebini pociągiem. Przyjechałam około siódmej rano. Zimno. Bardzo zimno. Z tego, co wyczytałam w internecie pałac w Młoszowej otwierają o dziewiątej. Żeby wypełnić czas i trochę się rozgrzać pojechałam do rezerwatu Ostra Góra. Ostre podjazdy rzeczywiście mnie rozgrzały, natomiast wielkie kałuże na końcu zjazdów wcale nie.
Na zdjęciu charakterystyczny buk z rezerwatu Ostra Góra.
To już Młoszowa.Potężna baszta w murze otaczającym rozległy teren pałacowego parku.
Lwy strzegą mostu prowadzącego przez fosę.
Pałac robi wrażenie. 
Może jest to trochę wrażenie dekoracji teatralnej, ale jednak ma swój urok.
Pałac wybudował w XIX wieku niejaki Florkiewicz, adwokat z Kęt. Aby dorobić sobie nobliwą historię rodu, kazał pobudować sztuczne "ruinki", pamiątkowe monumenty, rzeźby itp.
W parku.
Kamienny stół i ława pod pięknymi bukami.
I jeszcze jedno ujęcie.
Wracałam oczywiście rowerem. W Olkuszu rozkopany rynek i okoliczne uliczki. Wkrótce trzeba będzie wybrać się i zobaczyć co tam zdziałają. Rynek może być naprawdę piękny.
Kategoria wycieczka rowerowa

