Ukradli rower
-
DST
47.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
DEMA DEOR. Nie mój lecz Krzary. Bliższe informacje u niego na blogu.
Kilometry to moja cotygodniowa drobnica.
Kategoria po mieście
Nowe asfalty i szutry wokół Czatachowej
-
DST
95.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Ostrężnik. Wiedziałam od Grześka, że jest tu położony nowy asfalt, jednak gdy to zobaczyłam, byłam w szoku.
To był ciężki, piaszczysty fragment czerwonego szlaku rowerowego, wymagający sporo trudu, ale dający satysfakcję. No i piękny.
A teraz- ancfalcik. I tak aż do Przewodziszowic z małym fragmentem szutrowym we wsi Czatachowa. 
W Przewodziszowicach zawróciłam znów w stronę Czatachowej tym razem czarnym szlakiem, również asfaltowym. Tędy jechałam już w trakcie budowy, nie było więc zaskoczeń. Byłam ciekawa, co zrobiono dalej, za pustelnią.
Dalej jest szuter, może nie taki zły, ale jeśli się pamięta, jak ta droga wyglądała wcześniej to jest przykro.
Taka nawierzchnia jest aż do Trzebniowa. W Trzebniowie usiadłam na ławce, żeby spojrzeć na mapę i wybrać dalszą drogę. Wdałam się w rozmowę z miłym turystą, który powiadomił mnie, że jest następny szuter. Gdzie? Tu mnie zatkało. Na Siedleckiej Drodze, którą tak niedawno jechaliśmy podczas Jurajskiej Zlotówki.
Tym szutrem dojechałam znów do Ostrężnika zamykając pętelkę. 
Dalej oczywiście Złoty Potok i powrót do domu.
Kategoria wycieczka rowerowa
Drobnica tygodniowa
-
DST
47.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Na grzyby z Krzyśkiem
-
DST
41.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Pogoda piękna, zbiory udane. Teraz grzyby suszą się i pachną.
Kategoria wycieczka rowerowa
Drobnica tygodniowa
-
DST
53.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Góry Izerskie, dzień trzeci
-
DST
21.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trzeci dzień to już tylko zwiedzanie i powrót. Tym razem okolice Bedrichova i Novej Louki.
Kolejne schronisko. 
Bardzo przyjemne.
Objeżdżamy znajdujące się tu jeziora.
Spotykamy żmijkę.
Kristianov - pogoda cały czas piękna.
Olbrzymi zbiornik wodny Bedrichov. Wspaniale wygląda z góry. To jednak nie na mój kompakcik. 
:)
Kategoria wycieczka rowerowa
Góry Izerskie, dzień drugi
-
DST
37.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

W sobotę Rano odwieźliśmy Krzyśka i Konrada na start i ruszyliśmy w trasę, od schroniska, do schroniska.
Pierwsze było schronisko na Orle.
Budynek z ciekawą historią, starannie dekorowany zachęca, żeby się w nim zatrzymać.
Wzdłuż Izery do następnego postoju.
To Chatka Górzystów.
Słynie ze smacznej kuchni, tu trzeba było coś zjeść.
Na Izerski Stóg musieliśmy rowery podprowadzić.
Kolejne schronisko i znowu małe co nieco. Żyć nie umierać :)
Jednak pora była wracać do naszych zawodników. Krzara czwarty w swojej kategorii, Konrad czwarty w swojej. Niewiele brakowało im do pudła.
Kategoria wycieczka rowerowa
Góry Izerskie, dzień pierwszy
-
DST
26.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Znalazłam się tutaj dlatego, że Krzara startował w Mistrzostwach Nordic Walking i namówił znajomych na wspólny wyjazd. Ja również się załapałam. Pojechaliśmy w czwórkę samochodem Jacka. Krzysiek z Konradem startowali w zawodach, ja z Jackiem zwiedzałam okolice na rowerze.
Pierwszego dnia dojazd, zakwaterowanie w Harrachowie i krótka pętelka po okolicy.
Kategoria wycieczka rowerowa
Drobnica tygodniowa
-
DST
43.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria po mieście
Rowerołazy
-
DST
57.00km
-
Teren
30.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Wstałam nie tak bardzo wcześnie bo pociąg do Łaz miałam o 8.42. Za oknem siwiuteńka mgła i temperatura plus trzy. Nie chciało mi się wysuwać nosa z ciepłego domku, jednak jakoś się przemogłam. 
I dobrze, mgły wkrótce ustąpiły, zaczęło przebijać się słońce, choć na pajęczynach jeszcze połyskiwały krople rosy. 
Postanowiłam wybrać się do Łaz, gdyż słabo znam tamtejsze szlaki. Najpierw natrafiłam na szlak niebieski, dobrze oznaczony, jednak szlaki które miałam na mapach wcale nie zgadzały się z tym,co znalazłam na miejscu. 
Niech więc będzie niebieski. Bardzo ładny.
Zwłaszcza, że liście już przebarwiają się złotojesiennie. Ciekawiły mnie skałki w pobliżu tego szlaku.
Szast-prast: już żem z roweru zlazł i w las żem wlazł. 
Wreszcie dotarłam na pustynię.
Pustynia Błędna, za to przy ścieżce kwiatki obłędne.
I dalej słońce i jesienne kolory.
Zbiornik wodny przy papierni w Kluczach.
W okolicy tej fabryki tłukłam się trochę po dziurach, aż mnie przegonił smród przy podtopionym lesie.
Wiele jaskrawo owocujących krzewów trzmieliny.
W Kluczach chciałam obejrzeć pałac Dietlów i Jaskinię Mąciwody.
Pałac w bardzo złym stanie. Jaskinia ciekawa, z podziemnym jeziorem, jednak znajduje się na terenie prywatnym i właściciel niechętnie zgadza się na zwiedzanie. Warto jednak będzie wrócić do tego tematu może w większej grupie.
Czerwony szlak wzdłuż Białej Przemszy mocno zapiaszczony więc znowu były rowerołazy.
Szlak jednak wart tego trudu, bardzo urokliwy miejscami.
Podsumowując: tereny ładne i ciekawe, warto będzie kiedyś jeszcze powtórzyć dojazd pociągiem do Łaz i rozpracować inne traski w okolicy
Kategoria wycieczka rowerowa

