Łabędziowo-truskawkowa
-
DST
92.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Krzara chciał przetestować fragment trasy wokół Częstochowy, a ja zażyć miłej ochłody w cieniu drzew nad wodą. Połączyliśmy zgodnie jedno z drugim, a jako premię dostaliśmy towarzystwo łabędzi w Ostrowach i wspaniały truskawkowy poczęstunek od przygodnie poznanych ludzi.
" title="Kwiaty nqa miły początek" width="450" height="600" />
Kwiaty nqa miły początek© anwi
" title="Tak się patrzy spode... kasku" width="472" height="600" />Tak się patrzy spode... kasku© anwi
" title="Dziury w moście" width="600" height="450" />Dziury w moście© anwi

" title="Śniadanie nad zalewem" width="450" height="600" />Śniadanie nad zalewem© anwi
" title="Rodzinka" width="450" height="600" />Rodzinka© anwi
" title="Defilada łabędzi" width="600" height="450" />Defilada łabędzi© anwi

" title="Niezły sprzęcior!" width="450" height="600" />Niezły sprzęcior!© anwi
" title="Truskawkowa niespodzianka" width="600" height="450" />Truskawkowa niespodzianka© anwi
W koło Wojtek (ale nie do końca)
-
DST
153.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Za późno wyjechaliśmy, żeby zrobić pełne kółko. Ja jestem starszą panią, muszę trochę odpocząć, pomarudzić, kwiatki pooglądać. A jeszcze rano zachciało mi się czyścić łańcuch i zakładać błotniki. Zupełnie niepotrzebnie. Ruszyliśmy przed 10... Właściwie wycieczki nie muszę opisywać bo zrobił to już Krzara (krzara.bikestats.pl), zapomniał tylko dodać że pomysł był mój, jego będzie realizacja.







[big]


Na "Święto roweru"
-
DST
150.00km
-
Teren
40.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
"Święto roweru"- nie mogłam zignorować takiego hasła. Pojechaliśmy więc do Brynka przy okazji zaliczając Koszęcin, Brusiek, Cieszowę, Hadrę, Jezioro. Pogoda była rowerowa wbrew temu czym straszono w mediach. 





Wieczorna przejażdżka z czereśniową wkładką
-
DST
40.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Do Toszka, ambitnie
-
DST
186.00km
-
Teren
25.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wiatr wiał w twarz. Niezbyt silnie lecz niemal bez przerwy. Skwapliwie kryłam się za plecami mojego towarzysza. Do górala założyłam slicki, słońce cieszyło oczy ale nie grzało zbyt mocno więc prędkość była zadowalająca. W Lublińcu na rynku śniadanie, dalej ścieżka rowerowa zaniosła nas do Kokotka, czego nie było w planie, lecz stało się miłym urozmaiceniem asfaltowej monotonii. Następny postój w Wielowsi, w parku pałacowym. Nieco dalej nadspodziewanie urokliwa i pełna prostoty kapliczka w Goju. Zamek w Toszku zdobywaliśmy od tyłu, od Starego Młyna, fragment ostrego podjazdu po błocie zmusił mnie do zejścia z siodła. Na zamku lody, kawa, miłe leniuchowanie i praca wyobraźni - jak to drzewiej bywało? W drodze powrotnej trochę nadłożyliśmy drogi- Brynek, Tarnowskie Góry, Miasteczko Śląskie - za to jest satysfakcja, bo dla mnie w tym roku to najdłuższy dystans.






Wokół Włoszczowy
-
DST
80.00km
-
Teren
50.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Postój przy spichlerzu© anwi

Urokliwe zakątki© anwi

Wracamy© anwi
Olsztyn, Złoty Potok
-
DST
100.00km
-
Teren
25.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Marszobieg w Olsztynie. Nie biegam, ale przyjaciołom pokibicować trzeba. Po biegu rowerem do Olsztyna. Na koniec kurs nad Wartę w poszukiwaniu zgubionej pompki.
Biegacz i rowerzysta, albo rowerzysta i biegacz?© anwi

Dwaj rowerzyści© anwi

Mały trening na koniec dnia© anwi
Kraków
-
DST
140.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka z Nataszką i Michailem zawsze jest udana. Tym razem Michail poprowadził nas do Krakowa. Pogoda wspaniała, po drodze pyszny chleb ze smalcem. Do Krakowa zajechaliśmy wcześniej, niż to było w planie. Planty, rynek... W Krakowie czas się nie dłuży.
" title="Słońce, rower, dolina Prądnika" width="600" height="450" />
Słońce, rower, dolina Prądnika© anwi
" title="...słońce..." width="600" height="450" />...słońce...© anwi
" title="Pociągiem do domu" width="600" height="472" />Pociągiem do domu© anwi
Pszczyna- Paprocany- Pszczyna
-
DST
80.00km
-
Teren
50.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Od dawna chciałam tu przyjechać. Niestety, na rower trochę daleko. Ale od czego są przyjaciele? Razem z rowerem załadowałam się do samochodu G. i ruszyliśmy do Pszczyny. Najpierw park, dżdżystym rankiem pusty i przepiękny. Szkoda, że na zdjęciach nie udało mi się tego oddać. Potem lasami do jeziora Paprocany. Pałacyk myśliwski, hotel "Piramida" i znów piękne, pszczyńskie lasy. Na koniec jeszcze raz park, pałac i skansen pszczyński.
Mostki, mostki, mostki...© anwi

...i z mostka© anwi

Pałacyk myśliwski© anwi

Ktoś mu przyprawił rogi.© anwi

Ty rogaczu!© anwi

Regaty na jeziorze Paprocany© anwi

Skansen Wsi Śląskiej© anwi

Lodownia w parku© anwi

Rynek© anwi
Niebieskim szlakiem do Lublińca
-
DST
103.00km
-
Teren
60.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Jagodowe pola© anwi





