W poszukiwaniu wiosny
-
DST
114.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Pojechaliśmy przez Olsztyn, Janów, Niegową do Bobolic i Mirowa.
Podjazdów i zjazdów trochę było. Krzara tak szalał, że aż się nabawił skurczy i kolejnej życiówki - 70 km/godz, max prędkość. 
Trochę śniegu i błota jeszcze leży na mniej uczęszczanych drogach.
Odtworzony zamek w Bobolicach. Hotel i restauracja na ukończeniu.
Zamek w Mirowie.
Droga powrotna prowadziła przez Żarki, Przybynów, Biskupice i, jak zwykle, Olsztyn.
Ruiny kościoła k/Jaworznika.
Pogoda piękna, cieplutko, jednak wciąż tu i ówdzie zalegał śnieg. Przebiśniegów ani innych kwiatów jeszcze nie było. Po drodze spotkałam żółtego motyla, niestety nie udało mi się go sfotografować. Wiosnę znalazłam dopiero w Olsztynie.
Z kocią twarzą :)
Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Szpacze zaloty? Tak przypuszczam. Świergoliły na maksa.
Kategoria po mieście
Do i z pracy
-
DST
12.30km
-
Aktywność Jazda na rowerze

W kapliczce na Bialskiej.
Pierwszy od dłuższego czasu prawdziwie ciepły dzień skłonił mnie do tego, żeby po pracy wybrać się do pobliskiego lasku w poszukiwaniu wiosennych kwiatów. Niestety, kałuże i błoto sprawiły, że prędko zawróciłam. Poza przyjemną temperaturą jedynie głośny świergot ptaków wskazywał na to, że wiosna tuż tuż.
Kategoria po mieście
Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Wróbelki.
Kategoria po mieście
Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Zima trzyma.
Kategoria po mieście
Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Po wczorajszym dniu dzisiejszy biały i słoneczny poranek wydał mi się najlepszą pogodą, jaka mogła się trafić w tegorocznym marcu.
Kategoria po mieście
Idiotka
-
DST
82.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Idiotka. Tym słowem powitał mnie rano Krzara. Jednak pojawił się w umówionym miejscu, pomimo wiatru, śniegu, deszczu i wszelkiego ponuractwa pogodowego więc mu to wybaczyłam. Zresztą szybko zmienił zdanie na temat dzisiejszej jazdy. Padać przestało, nawet pokazało się trochę słońca, a wiatr wiejący w plecy pomagał uzyskiwać satysfakcjonujące prędkości. Po drodze dostrzegłam może nie przebiśniegi, ale jednak coś zielonego.
Chwile bez opadów nie były zbyt długie, a kałuże i przejeżdżające samochody sprawiły, że wkrótce byliśmy dokładnie mokrzy. Jednak jechało się fajnie. Tak dojechaliśmy do Apolonki przez Żuraw i Janów.
Nietypowy Chrystus z kapliczki w Apolonce.
W Janowie zagrzaliśmy się ciepłym żurkiem, a ja kupiłam w sklepie skarpety i worki foliowe, żeby dopieścić przemoczone i zmarznięte stopy.
Na rynku w Janowie.
Powrót z Janowa był gorszy. Wiatr utrudniał jazdę i sypał w twarz a to gradem, a to śniegiem, a to zwykłym deszczem. Drugi postój w Olsztynie, oczywiście w barze Leśnym.
Jeszcze jeden aniołek z Olsztyna.
Po miłym spotkaniu ze znajomymi Krzyśka ruszyliśmy w dalszą drogę pod wiatr, w deszczu i przez kałuże-giganty.
Kategoria wycieczka rowerowa
Zakupy itp
-
DST
10.20km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Rano padał śnieg. Potem śnieg z deszczem. Później deszcz. Jeszcze później deszcz ze śniegiem, po czym dla odmiany zaczął padać śnieg. Jutro ma być to samo, tylko w odwrotnej kolejności.
Kategoria po mieście
Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze

W alei brzozowej.
Kategoria po mieście
Do i z pracy
-
DST
7.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze

Rano robiłam zdjęcie baziom, gdy wracałam z pracy znów padał śnieg.
Kategoria po mieście

