anwi prowadzi tutaj blog rowerowy

Praca, itp z tygodnia

  • DST 48.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 lutego 2011 | dodano: 18.02.2011


Kategoria po mieście

Jaskinia o pięciu wejściach

  • DST 81.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 lutego 2011 | dodano: 13.02.2011

Jest taka jaskinia w rezerwacie Ostrężnik, najbardziej tajemniczym miejscu na Jurze. Tajemniczym, bo są tam ruiny zamku, o którym właściwie nic nie wiadomo, ani kto go wybudował, ani do czego służył. Może pełnił funkcje obronne, może był więzieniem, może po zbudowaniu nie został zamieszkany, może służył rozbójnikom.



Ot, był sobie zamek, od połowy XIV wieku, a teraz można oglądać skąpe resztki potężnych niegdyś murów i snuć najprzeróżniejsze domysły.



A do tego jeszcze u podnóża zamku biją Źródła Ważnych Zdarzeń, źródła okresowe, które uaktywniają się w czasach szczególnej wagi dla Polski. Teraz właśnie woda wypływa z nich obficie. Oj!



Skała, w której mieści się jaskinia przypomina ser szwajcarski. Aż dziw, że jeszcze się nie rozpadła. Główne wejście ma swoją nazwę - Płuca.



Rezerwat można zwiedzić komfortowo, po schodkach. My jednak ambitnie pchamy się dziurami.



Zaraz przy wejściu spotykamy znajomych. Oni jednak mają nieco inne plany.



Nie trzeba długo się ciorać, żeby zobaczyć kolejny otwór.



I znów jestem przy wejściu.



Są także ciekawe nacieki lodowe.



A na zewnątrz wiją się jakieś dziwne formy, może to smoki, może królewicz zamieniony w krokodyla, może jakiś chciwiec poszukuje zagubionej perły, a może to wampirki i diablice rozpoczynają swój szalony taniec. W takim miejscu jak to wszystko jest możliwe.


Kategoria wycieczka rowerowa

Sobotnie kręcenie po mieście

  • DST 23.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 lutego 2011 | dodano: 12.02.2011


Kategoria po mieście

Dojazdy do pracy z tygodnia

  • DST 48.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 lutego 2011 | dodano: 11.02.2011


Kategoria po mieście

Niedziela w mieście

  • DST 34.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 lutego 2011 | dodano: 06.02.2011

W ostatnich latach nieczęsto mi się to zdarza, jednak dziś zniechęciły mnie prognozy pogody i szare niebo. Rano wybrałam się do Tesco. Potem, jako, że było w miarę sucho skierowałam się do Parku Lisinieckiego i do Lasku Aniołowskiego. Już zaczęłam żałować, że nie ruszyłam gdzieś dalej, gdy rozpadało się nieco bardziej konkretnie.


Kategoria po mieście

Po mieście, zakupy itp

  • DST 24.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 lutego 2011 | dodano: 05.02.2011


Kategoria po mieście

Dojazdy do pracy od 1 lutego

  • DST 36.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 lutego 2011 | dodano: 04.02.2011


Kategoria po mieście

Do i z pracy, poczta

  • DST 9.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 31 stycznia 2011 | dodano: 31.01.2011


Kategoria po mieście

Sokole Dziury

  • DST 51.00km
  • Teren 10.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 30 stycznia 2011 | dodano: 30.01.2011

Dziś wybraliśmy się z Krzarą w Sokole Góry, wyszukać najłatwiejsze dziury do zaliczenia.



Górki też były po drodze. Po cienkiej warstwie śniegu jechało się całkiem nieźle. Na zdjęciu skała Pielgrzym.



Głównym celem była Jaskinia Olsztyńska, której wejście zdobią piękne sople o tej porze roku.



Jaskinia to nie tylko skały i woda. Tam jest sporo żywych istot. To jakiś owadzi kokon. Może ćmy?



A to ćma ozdobiona błyszczącymi kroplami wody.



Pajęczynka na sklepieniu jaskini.



Wyjście z Jaskini Olsztyńskiej.



W drodze z jednej jaskini do drugiej cieszyliśmy oczy tym, co na powierzchni.



To już Jaskinia Komarowa. Łatwa, niewielka. Zimą pięknie ozdobiona lodową firanką.



Dzisiejsza wycieczka obfitowała w jaskiniowe, lodowe twory. Taką ją zapamiętam.


Kategoria wycieczka rowerowa

Między nami, jaskiniowcami...

  • DST 34.00km
  • Teren 15.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 29 stycznia 2011 | dodano: 29.01.2011



No, spodobało się łażenie po dziurach. Dziś kolejna, łatwa, a zarazem bardzo atrakcyjna jaskinia na Zielonej Górze. Zdjęcie przy wejściu. Nasze cienie już tam są.



W jaskini ktoś był. Spotkani ludzie okazali się być nie lada znawcami. Nie tylko zaimponowali nam wiedzą o jaskiniach, ale i o ich faunie. Odnaleźć nietoperze w jaskini to może nie takie trudne, ale nazwać ich gatunki, nazwać znajdującą się obok ćmę. No, na to trzeba fachowca. Po krótkiej, lecz bardzo ciekawej rozmowie nasi nowi znajomi udali się w dalszą drogę do (zwykle zamkniętej) Jaskini Maurycego.



Zostaliśmy sami, skierowaliśmy się w głąb jaskini.



Naszym oczom ukazują się stalagnaty, z których słynie ta jaskinia.



Na mokrych skałach łatwo jest się poślizgnąć. Na szczęście ukształtowanie terenu jest dość bezpieczne i raczej płaskie.



Zachwyca bogactwo faktur.



Krzysiek oczywiście znalazł jakąś dziurę do której dostęp był bardziej ambitny.



Mnie wystarczała uroda tego, co łatwo dostępne.



To już światło otworu wyjściowego. Wędrówka po jaskini, choć krótka, była bogata we wrażenia. Teraz na rowery i powrót terenem do miasta.


Kategoria wycieczka rowerowa