Do i z pracy
Do i z pracy
Zielony Wierzchołek Śląska - Przystajń
Kolejna wycieczka z ośmioetapowego rajdu.
Co to za kwiatki? Ostatnio wszędzie spotykam je w wielkich ilościach i w kilku odmianach kolorystycznych. Niestety nie wiem, jak ta roślina się nazywa.

Wycieczka była ciekawie poprowadzona, wśród pól i lasów, podziwialiśmy przydrożne kapliczki, urokliwe rzeczułki, mostki i wszelkie ciekawe miejsca wokół Przystajni. Była też i kałuża imponujących rozmiarów.

Jednak największą atrakcją była zagroda młynarska w Kamińsku.

Można było wejść do środka i podziwiać stare urządzenia młynarskie.
Niesamowity klimat. Tutaj czas się zatrzymał.
Jakie piękne były te stare maszyny.

To wszystko wciąż działa.

No, to są zębatki!

A przed młynem grzyby suszą się na słońcu.

Co to za kwiatki? Ostatnio wszędzie spotykam je w wielkich ilościach i w kilku odmianach kolorystycznych. Niestety nie wiem, jak ta roślina się nazywa.

Wycieczka była ciekawie poprowadzona, wśród pól i lasów, podziwialiśmy przydrożne kapliczki, urokliwe rzeczułki, mostki i wszelkie ciekawe miejsca wokół Przystajni. Była też i kałuża imponujących rozmiarów.

Jednak największą atrakcją była zagroda młynarska w Kamińsku.

Można było wejść do środka i podziwiać stare urządzenia młynarskie.

Niesamowity klimat. Tutaj czas się zatrzymał.

Jakie piękne były te stare maszyny.

To wszystko wciąż działa.

No, to są zębatki!

A przed młynem grzyby suszą się na słońcu.
Brawa dla Majki!
Lipa w Młoszowej

Potężna lipa rośnie przed pałacem w Młoszowej.

Gdy się spojrzy z drugiej strony nie wygląda już tak potężnie.
Jednak z pewnością jest bardzo interesująca.

No, ale od początku. Wybrałam się do Trzebini pociągiem. Przyjechałam około siódmej rano. Zimno. Bardzo zimno. Z tego, co wyczytałam w internecie pałac w Młoszowej otwierają o dziewiątej. Żeby wypełnić czas i trochę się rozgrzać pojechałam do rezerwatu Ostra Góra. Ostre podjazdy rzeczywiście mnie rozgrzały, natomiast wielkie kałuże na końcu zjazdów wcale nie.
Na zdjęciu charakterystyczny buk z rezerwatu Ostra Góra.

To już Młoszowa.Potężna baszta w murze otaczającym rozległy teren pałacowego parku.

Lwy strzegą mostu prowadzącego przez fosę.

Pałac robi wrażenie.

Może jest to trochę wrażenie dekoracji teatralnej, ale jednak ma swój urok.

Pałac wybudował w XIX wieku niejaki Florkiewicz, adwokat z Kęt. Aby dorobić sobie nobliwą historię rodu, kazał pobudować sztuczne "ruinki", pamiątkowe monumenty, rzeźby itp.

W parku.

Kamienny stół i ława pod pięknymi bukami.
I jeszcze jedno ujęcie.
Wracałam oczywiście rowerem. W Olkuszu rozkopany rynek i okoliczne uliczki. Wkrótce trzeba będzie wybrać się i zobaczyć co tam zdziałają. Rynek może być naprawdę piękny.